poniedziałek, 19 marca 2012

precyzyjna wypowiedz.


Osmioletnia Valentina, sadzac po imieniu latorosl przesiedlencow z kazachstanu,
za uroczy wierszyk o wampirze grajacym na fortepianie  wygrala konkurs poetycki radia bawarskiego.

Ein grässliches Vampir
spielt leis´ auf dem Klavier;
ja, die Musik klingt gut
doch es fließt frisches Blut
.

z Laureatka przeprowadzono z tej okazji telefoniczny wywiad,
nadawany z radia na cala bawarie (a moze jeszcze dalej).
poniewaz w dalszej czesci wiersz donosi o Mozarcie, Pani z Radia zadala madre pytanie: 

PzR: powiesz nam, skad to zainteresowanie Mozartem u Ciebie?
Valentina :  aaa,  bo muzyka Mozarta to byla pierwsza muzyka, ktora sluchalam
PzR: o, a czego sluchalas?
Valentina:   ja juz nie pamieeeetaaam - eeee- czarodziejski flet albo uprowadzenie z seraju.
ale nie pamietam juz co bylo pierwsze.

-
PzR: to Ty pewnie grasz na jakims instrumencie?
Valentina:   nieee, na instrumencie nie. na dwoch instrumentach


---

no prosze, to sie nazywa precyzja wypowiedzi.:)
(po niemiecku - smaku dodaje gra slow 
- spielst du ein instrument? - nein, ein instrument nicht. ich spiele zwei intrumente)


Szanowni Panstwo, smiem twierdzic, ze najpozniej za lat dziesiec uslyszymy o Valentinie z Bawarii:)


ps. to taki wczorajszy przerywnik w drodze z gor do domu (jakos tak po trzmielach).


a to Mozart mojego dziecinstwa. dokladnie, dokladnie ten. 
do Valentiny mi daleko ;) 


 



no i  krola gor w grocie (niemozart)
namietnie sluchalam jako dziecie :)

marek i wacek.




filharmonicy berlinscy
(ale to nie to- choc tez swietne; musze jeszcze pogrzebac, za takim pawdziwym krolem gor)
zostanie tu dorzucony




no i to musze jeszcze dorzucic :)







***


jeszcze dwa miesiace temu usmialabym sie po pachy z pomyslu pt "blog".
a teraz pomysly- co  z tym fantem mozna zrobic rozgaleziaja sie w mojej glowie jak osmiornica.
gdyby jeszcze nie ten real...  ;) ;) ;)

zle, zle  powiedzialam. real jest cudowny, wspanialy.
to czas jest winny. powinien byc gumowy.
albo przekrecalny.

wczoraj wlasnie tak myslalam. piekny dzien. co tu robic?  posprzatac w ogrodku (o domu nawet nie wspominam)? pojechac na rower? pojechac na deske? odrobic wreszcie zaleglosci pracowe?
dzien powinno sie dac przekrecac jak pozytywke - i moc nastawiac na rozne melodie.
:)



5 komentarzy:

  1. Ach, "Peer Gynt", jeden z ulubionych utworów klasycznych mojego dzieciństwa. Zaczęło się od "Poranka" granego w szkole, a potem jakoś już poszło :). Dzięki za przypomnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zaraz wrzucam peer gynta :)
      w kazdym razie na tej plycie zaczela sie moja zabawa z muzyka, bo z rodziny niemuzycznej i niespecjalnie muzykalnej jestem - pianino to byl moj autorski pomysl, w dosc juz zreszta zaawansowanym wieku - 10 lat (chociaz rodziciele - czesto - puszczaja - ot tak dwojke (bo nie mecza tak gadaniem ;)). zabawa byla dziecinstwie, bo jako nastolatek - zaczelam sie wstydzic i przestalam grac. to bylo niekul. :)

      Usuń
    2. Ja przez pewien czas "zarzynałam" tzw. keyboard (na pianino nie było ani miejsca, ani pieniędzy), ale okazało się, że los poskąpił zdolności stricte manualnych. Do dziś potrafię grać albo linię melodyczną, albo akordy. Na dwie ręce jakoś nie daję rady. W "spadku" została mi szczątkowa umiejętność czytania nut - i tak nieźle po tylu latach :)

      Usuń
    3. ja tez sie zlapalam na tym, ze nie umiem czytac nut:) a zagrac - no udaje mi sie proste walce chopina, i jakiegos latwego ragtime. ale ja nie mam instrumentu tutaj (jest na liscie zakupow), poza tym - lat gralam temu tyle ze nie chce nawet myslec;)) i niezadlugo do tego.

      Usuń
    4. Masz talent do rzucania słów-kluczy. Przez "ragtime" wczorajszy wieczór upłynął mi zupełnie nie klasycznie, bo pod znakiem Budki Suflera. Oni potrafią zaleźć za skórę nie gorzej niż Bach i Beethoven :)

      Usuń