Rok 1921. Po czasach wojny, rewolucji,
kolektywizacji i głodu, który pochłonął pięć milionów ofiar,
nastaje era NEPu.
Kończy się terror czeki, zezwolono na podjęcie małych prywatnych przedsięwzięć. Na scenę, a ściślej ujmując, na ulice miast i miasteczek Związku Rad wypłynęli drobni przedsiębiorcy, handlarze, rzemieślnicy; nie zawsze wykształcona i nie zawsze legalna "mała burżuazja".
W tym to czasie na ulicach Odessy, pięknej i pełnej życia, jak najbardziej europejskiej metropolii, którą w stosunkowo niewielkim stopniu dotknął głód „wojennego komunizmu” (więcej zdjęc)
W tym to czasie na ulicach Odessy, pięknej i pełnej życia, jak najbardziej europejskiej metropolii, którą w stosunkowo niewielkim stopniu dotknął głód „wojennego komunizmu” (więcej zdjęc)
Wkrótce śpiewano ją nie tylko w całym ZSRR, lecz rozpoczęła się jej międzynarodowa kariera.
Zawitała w nadwiślańskich salonach,
- O ilez jednak inaczej musiała brzmieć ta uliczna, "baciarska" piosenka, o dziewczynie sprzedajacej obwarzanki w wygłodzonym kraju rad, niż w warszawskich, paryskich czy nowojorskich klubach.
- Niniejszym uznajemy wyższość moskiewsko- odeską, nad salonowością Ochnowicza,
ą-ę szansonów czy nawet zaciągań swingowo - klezmerskich; łatwo można sobie wyobrazić, że to wlasnie tak, takim wspanialym, zachryplym głosem spiewano tą piosenkę - jak też i inne licznie pojawiające się w tym najweselszym okrese w historii ZSRR - piosenki uliczne, w Odessie 90 lat temu
***
Jednak prawdziwa "kariera", naszą piosenkę dopiero czekała.
Dokładnie 40 lat później, przebywajacy na Krymie Dymitr Szostakowicz komponuje
dla Mścisław Rostropowicza drugie ze swoich wiolonczelowych koncertów:
„Bubliki” pojawiają się w drugiej części - Allegretto (od 15:20). Temat piosenki, zacytowany dokładnie w pierwszych taktach, powraca raz po raz, wpleciony w dialog wiolonczeli z orkiestrą, coraz bardziej rozszarpany, z coraz bardziej narastajacym dramatyzmem i groteską, tak charakterystycznymi dla twórczości Szostakowicza, by na koniec powtorzony z ironią - przejść w cyrkowe fanfary rozpoczynajace finałowe Allegretto -
Melodia bedzie wciaz powracała w tej części, na przemian: cyrkowo – groteskowo i lirycznie.
Melodia bedzie wciaz powracała w tej części, na przemian: cyrkowo – groteskowo i lirycznie.
***
Piosenka ta, tak wtopiła sie w miejski folklor, że w programach koncertowych (a nawet w Wikipedii) wspomina się tylko o jej uliczno odesskim pochodzeniu.
Ale piosenka ma autora. Napisał ją w 1926 roku poeta- Jakow Jadow, za namową i do melodii - zagranej przez swojego przyjaciela, kabaretowego artysty, Grigorija Krasawina, którego miały zachwycić, w czasie wizyty w Odessie, nawoływania ulicznych sprzedawczyń. Pomimo międzynarodowej popularności swojej piosenki -Jadow żył w biedzie. Jego sława autora " Bublikow" nie ułatwiała mu takoż życia a tym bardziej kariery na sowieckiej estradzie w czasie ery Stalina w latach 30- tych. Wtedy – pomóc mięli mu wdzięczni odescy artyści – grając jego piosenki i zbierając dla niego „rubliki” (za rosyjska wikipedia).
Ale piosenka ma autora. Napisał ją w 1926 roku poeta- Jakow Jadow, za namową i do melodii - zagranej przez swojego przyjaciela, kabaretowego artysty, Grigorija Krasawina, którego miały zachwycić, w czasie wizyty w Odessie, nawoływania ulicznych sprzedawczyń. Pomimo międzynarodowej popularności swojej piosenki -Jadow żył w biedzie. Jego sława autora " Bublikow" nie ułatwiała mu takoż życia a tym bardziej kariery na sowieckiej estradzie w czasie ery Stalina w latach 30- tych. Wtedy – pomóc mięli mu wdzięczni odescy artyści – grając jego piosenki i zbierając dla niego „rubliki” (za rosyjska wikipedia).
***
Można by sądzić, że przebywający na Krymie Szostakowicz usłyszał piosenkę śpiewaną na odeskiej ulicy. Ale motyw "Bublikow" pojawia się u Szostakowicza już 40 lat wcześniej, w tym samym okresie, gdy triumf święciła piosenka Jadowa, we wczesnej operze kompozytora - Nos (wg opowiadania Gogola). Ironicznie i dość okrutnie i chociaż nie można dosłuchać się melodii, aluzja wydaje się jednoznaczna.
Gdzieś, przez te wszystkie lata, musiała towarzyszyć ona Szostakowiczowi... a może to tylko deja vu odeskiego klimatu :)
ps. sluchalam (wrzuta)

:) dziękuję Ci, że piszesz takie rzeczy !!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńciesze sie ze sie podaba :) pozdrawiam serdecznie!
UsuńPOST DOSKONAŁY. mnie akurat śpiewał tę piosenkę mój kresowy Dziadziu. WRÓCIŁO DZIECIŃSTWO. Z ciekawości zajrzałam na blog , WARTO BYŁO :-)
OdpowiedzUsuńwitam, bardzo dziekuje za cieple slowa :)
Usuńmam nadzieje, ze pojawie sie wkrotce znow w sieci i mam nadzieje, ze bedzie w tym odrobine systematycznosci (chociaz wiadomo komu króluje nadzieja :))
Pozdrawiam serdecznie (nawet jezeli z drugiej strony barykady) :)
Lubię nietypowe teksty z historią w tle. Mam nawet płyty z tego okresu, choć akurat nie z "Bublikami"
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Jestem tu pierwszy raz w ramach rewizyty. Muszę się rozejrzeć, aby wyrobić sobie zdanie. Już wiem, że bardzo różnimy się w ocenie rzeczywistości politycznej, co według mnie, wcale nie musi skutkować nienawiścią. Ja tam lubię polemikę, czasami nawet ostrą, ale nikogo nie mam zamiaru obrażać.
OdpowiedzUsuńZ opisanej historii w notce na mnie robi wrażenie Beny Goodman.
Pozdrawiam.
Poznaliśmy się u Zrzędy w dość nieciekawych okolicznościach, myślę więc, że rozstaniemy się w zgodzie, słuchając jeszcze dwóch utworów bublikowych:
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=Lk_TkmnBqhw
Ten pierwszy to tak na złość Asmodeuszowi, któy "przepada" za kulturą żydowską.
Natomiast ten niżej odbiega sporo od linii melodycznej bubliczków, ale z uwagi na Vondrackową jest chyba najbardziej znany.
https://www.youtube.com/watch?v=c-kcwGpItzQ
Serdecznie pozdrawiam