czwartek, 31 maja 2012

oberki Chopina

Zafascynowaly mnie mazurki. Zafascynował mnie taniec. 
Chocholi taniec. Oberek.

***

W mazurkowym szale- przesluchalam - raz jeszcze wszystkie mazurki Chopina.
W wersji NIFC* oraz w wersji- rubinsteinowskiej z połki wygrzebanej (do wyklikania na jutubie).

Chopin pod wspólną nazwą "mazurek" wykorzystał elementy trzech tańców ludowych tworzących tzw. grupę mazurową: mazura, kujawiaka i oberka.

Mazurki Chopina- to czasem nostalgiczne, czasem żartobliwe -
kujawiaki przeplecione zamaszystym mazurem. Oberka w nich - nie za wiele.

A ja  wybrałam się na poszukiwanie oberka własnie.


op.6 nr 5
wesoły, zakrecony   taniec przez  dudy  dudniące zapowiedziany. 
Fortepian bawi się  w wiejska zabawę :) 

op.7 nr 3
dudy, dudy - i kreci się oberek; lekko nostalgiczny  -  łagodnie przechodzi w całkiem rozmarzonego już kujawiaka...
ale, smutek nie może trwać przecież  zbyt długo. 
- kujawiak zostaje przełamany zamaszystym mazurem.
kalejdoskop tańców. I nastrojów.

op. 7 nr 4
chyba najbardziej "ludowy" oberek. I najbardziej surrealistyczny. 
a to przecież tylko (niemal) klisza tej muzyki ludowej. 


op. 17 nr 3
Opleciony,  nokturnowym kujawiakiem "ze snu"  
Oberek pojawil się nagle, nieoczekiwanie- 
na chwile zostają uchylone drzwi - do innego świata -
tego świata od "rzempolen" wiejskich skrzypek.
male zderzenie dwóch zupełnie odmiennych światów.  Ale tak samo nierealnych.


no i oczywiście - stary znajomy op 33 nr 3 .



Troche inaczej. Tak:





albo tak






Oberek pojawia się przede wszystkim - w mazurkach młodego Chopina.
Późniejsze mazurki - koncertującego w Paryżu Chopina - są co raz bardziej filozoficzne 
i  salonowe. 
Kujawiak w parze z mazurem.


Ale - 30 letni przebywający na Majorce (z George;  możemy spekulować, jaki był jej wpływ na taki a nie inny charakter tego mazurka :)) Chopin komponuje mazurek,  oberkowo- dysonujący;  z wpleciona wen hiszpańska nuta- 
Op. 41 nr 2


Mazurki są pełne uroku i  muzycznego bogactwa,
Ale - dla mnie maja w sobie coś  niedokończonego.
Mazurki są salonowe. 
Szaleństwo oberka u Chopina się pojawia, ale tylko z lekka zarysowane. 
Szkic?  Czy jeszcze czas nie ten, nie ta epoka?

Byc może trzeba ucha osłuchanego jazzem,
wizjonera - jak profesor Bieńkowski -
by usłyszeć, zrozumieć i docenić - owo "rzępolenie".

Albo - pomarzmy.
Chopin nie umiera, Chopin już dojrzały, uwolniony od  paryskich salonów wrócił na polska wieś i zaczyna tworzyć "dziwaczna"** muzykę...

Z drugiej strony czy  fortepian  w ogóle jest instrumentem
- który może oddać owo oberkowe szaleństwo?
Skrzypce, dudy, basy - to są prawdziwie diabelskie instrumenty.
A fortepian? fortepian stoi w salonie...


Co ciekawe- mazurków Chopina - nie ma w swojej dyskografii jeden z najwspanialszych szaleńców fortepianu -  Ivo Pogorelich. Szkoda.



* a jednak.  Na instrumencie z epoki - ta muzyka brzmi lepiej, pełniej, cieplej.
Czy na konkursach chopinowskich zamiast steinwayów i yamah - czas zacząć stawiać pleyele? :)

**Jan Kleczynski „Nie grywać, bo dziwaczne” o Preludium nr 2



1 komentarz:

  1. Dzięki za pomoc, świetny tekst, pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń