wczoraj bylo tak cudownie. chlodno, tu burza - tam SNIEG.
nawet gory swiezoosniezone widac bylo.
a lilka?
lilka poszla do ogrodka (!) nie w gory (!!!).
rozumiecie to? (bo ja nie).
w ogrodku lilka ciela i ciela i ciela.
poprzycianalam hortensje. poprzycinalam rododendrony.
kolejny etap - ratowanie rododendronow.
duzo ich (policzylam, dziewiec + jakies malenstwa; najwiekszy sie rozmozyl :)))
i duze, ale nie dosc ze niedozywione, to jeszcze zaatakowane przez COS.
latajace cos, co wyzera paczki kwiatow od srodka.
porozwieszalismy na krzaczkach takie wielkie zolte lepkie plachty.
lilkowy usmial sie serdecznie gdy wracajac cichcem wczesniej z pracy przylapal lilke na naganianiu COSIA na te plachty :). rododendrony - sa tak scherlaczale, ze nalezy im sie serdeczne przyciecie. zostawilam im jednak galazek pare, bom ciekawa - co wyniklo z zeszloroczngo polowania na COSIE :)
pomaltretowalam przy okazji troche kwiatkow (i Ziela).
lilkowy - tak sie przerazil cietym zacieciem lilki,
za nawet na zmaltretowane krokusy uwagi nie zwrocil :)
aha - fuksje zakwitly.
lilkowe - tak troche leniwie (bo wschodnie)
sasiedzkie poludniowe -serdecznie.
sasiedzkie poludniowe -serdecznie.
sasiedzki dowod na to, ze to co nieodwolalne -
stara znajoma sasanka - wczoraj burzowa,
dzis - w blekicie.
***
i jeszcze wspomneinie - ten ostatni piatek
A od poniedzialku - koniec. No chyba zeby padalo....
***
i jeszcze wspomneinie - ten ostatni piatek
radio bawarskie w drodze do dom mnie na pozegnanie
pozabawialo, oj pozabawialo.
pozabawialo, oj pozabawialo.
Tak mnie zabawialo:
dokrasilo jeszcze Oscarem Petersonem juz tutaj byl, ale bedzie jeszcze (nie)raz
A od poniedzialku - koniec. No chyba zeby padalo....
(zerklam na pogode, nie bedzie padalo).
Eh,
nie ma to jak sluchac muzyki w samochodzie, w ducha spokoju . Nie jest
to sluchania dla audiofila - ale by cos podsluchac - w sam raz. a ze to
radiowy czas na polecanki plytowe- to i muzyka taka wlasnie, ze nic tylko szybko zamawiac :) ) Tak, tak. garcia-fons juz w drodze :)
W domu jak juz sie chwilke czasu
znajdzie - by usiasc przed juz nieco bardziej audiofilskim (bez zadnego
przesadyzmu) sprzetem- to wyciaga sie jakiegos ceda.
eh, lezke (kolejna juz, wiem) upuscilam nad bezwzglednie odchodzaca zima ;) ;)
(ale... zawsze jakas burza z piorunami albo listopadowy lipiec zdarzyc sie jeszcze moze, nie?)

