Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 maja 2012

z zycia sasiadow

trawnik lilkowych to niezgorsza  arena walk.
ledwo co panowie zdazyli wziac sie za czuby o bialoglowe -
a juz - rozegrala sie batalia na smierc i zycie o robala.
biegiem po aparat- i zdazylam jeszcze koniec boju uwiecznic.





niedziela, 25 marca 2012

wiosna rulez

lilka zostala pokonana.

wczoraj bylo tak cudownie. chlodno, tu burza - tam SNIEG.
nawet gory swiezoosniezone widac bylo.


a lilka?
lilka poszla do ogrodka (!) nie w gory (!!!).
rozumiecie to? (bo ja nie).

w ogrodku lilka ciela i ciela i ciela.
poprzycianalam hortensje. poprzycinalam  rododendrony.
kolejny etap - ratowanie rododendronow.
duzo ich (policzylam, dziewiec + jakies malenstwa; najwiekszy sie rozmozyl :)))
i duze, ale nie dosc ze niedozywione, to jeszcze zaatakowane przez COS.
latajace cos, co wyzera paczki kwiatow od srodka.
porozwieszalismy na krzaczkach takie wielkie zolte lepkie plachty.
lilkowy usmial sie serdecznie gdy wracajac cichcem wczesniej z pracy przylapal lilke na naganianiu COSIA  na te plachty :). rododendrony - sa tak scherlaczale, ze nalezy im sie serdeczne przyciecie. zostawilam im jednak galazek pare, bom ciekawa - co wyniklo z zeszloroczngo polowania na COSIE :)

pomaltretowalam przy okazji troche kwiatkow (i Ziela).
lilkowy - tak sie przerazil cietym zacieciem lilki,
za nawet na zmaltretowane krokusy uwagi nie zwrocil :)



aha - fuksje zakwitly. 
lilkowe - tak troche leniwie (bo wschodnie)
sasiedzkie poludniowe -serdecznie.


 sasiedzki dowod na to,  ze to co nieodwolalne - 
juz sie stalo.


stara znajoma sasanka - wczoraj burzowa, 
dzis - w blekicie.


 ***

i jeszcze wspomneinie -  ten ostatni piatek
 radio bawarskie w drodze do dom  mnie na pozegnanie
pozabawialo, oj pozabawialo. 
Tak mnie zabawialo: 



dokrasilo jeszcze Oscarem Petersonem juz tutaj byl, ale bedzie jeszcze (nie)raz



A od poniedzialku -  koniec. No chyba zeby padalo.... 
(zerklam na pogode, nie bedzie padalo).
Eh, nie ma to jak sluchac muzyki w samochodzie, w ducha spokoju . Nie jest to sluchania dla audiofila - ale by cos podsluchac - w sam raz. a ze to radiowy czas na polecanki plytowe- to i muzyka taka wlasnie, ze nic tylko szybko zamawiac :) )  Tak, tak. garcia-fons juz w drodze :) 
W domu jak juz sie chwilke czasu znajdzie - by usiasc przed juz nieco bardziej audiofilskim (bez zadnego przesadyzmu) sprzetem- to wyciaga sie jakiegos ceda.

eh, lezke (kolejna juz, wiem)  upuscilam nad bezwzglednie odchodzaca zima  ;) ;)

(ale... zawsze jakas burza z piorunami albo listopadowy lipiec zdarzyc sie jeszcze moze, nie?)

sobota, 24 marca 2012

donosy wiosenno (jednak:)) ogrodkowe

Forsycje wciaz niezdecydowane, ale:
  1. dzis byla pierwsza prawdziwa burza! (jeden grzmot, ale zawsze)
  2. zonkil dumnie stwierdzil, ze to on decyduje co i jak.

poddalam sie.
 niniejszym
 oglaszam oficjalnie:


wiosna!!!


***

no cuda - cuda sie wyprawiaja. 
nawet zakochana w zimie lilka nie potrafi przejsc obojetenie:)







 pierwiosnki juz byly co prawda,
ale sa takie
roz-czu-la-jace













krokusy sa zadziorne
i beda zazdrosne o pierwiosnki
jesli ich nie wrzuce :)










 sasanki za to skromne
wcale nie jest łatwo zerknąć sasance pod sukienkę :)



(jak widać - prawdę gadałam, przebiśniegi przekwitły zupełnie.)

***

a teraz wspomniane  -strasznerzeczyogrodkowe
proszę spojrzeć  na to zdjęcie. prosto z lilkowego ogródka.
czy sadzicie ze to jakaś tajemna plantacja niewiadomoczego?



:)




po przybyciu do ogrodu lilkowych nastąpiło Wielkie Odchwaszczanie,
po nim zaś nastała faza Walki z Zielem.
lilkowy walczył zaparcie,  a ze zieleto to czosnek niedzwiedzi* - walczący lilkowy pachniał uroczo.
na zdjęciu można podziwiać długofalowe efekty walki (fragmentarycznie;)).

toto rosnie baaardzo szybko. jeszcze kilka dni temu -tegoto nie było.


*mogłoby się nadać na sałatkę, tylko ze na Bawarię spadła czarnobylska chmura cezowa (cezu bylo tyle co na ukrainie) - dlatego - póki  nie przespaceruje się po ogródku z licznikiem Geigera - wszystkie ziółka mam tylko w donicach.


sobota, 17 marca 2012

o Steenie i Bachu

UWAGA WAZNE:


Wspomnialam wczoraj o  Michaelu Steenie* i jego ksiazce.
zajrzalam. w oryginale zacytowane przeze mnie z pamieci zdanie brzmi: 

"... wielu ludziom tworczosc Bacha dostarcza calkiem zwyczajnej przyjemnosci".


cale zdanie w kontekscie: 

"Jednak przy odrobinie cierpliwosci (CIERPLIWOSCI!!!!! przyp moj) , wiekszosc jego dziel (jaka wiekszosc.  WSZYSTKIE!!! przyp. moj) jest absolutnie pasjonujaca i wielu ludziom tworczosc Bacha dostarcza calkiem zwyczajnej przyjemnosci."
 (CALKIEM ZWYCZAJNEJ przyjemnosci ...przyp. moj )


ZGROZA ZGROZA, ZGROZA

Brak slow. 
Za sianie takich herezji, ksiazke Steena, pomimo jej niewatpliwych walorow, powinno sie publicznie spalic. Wszystkie wydania i tlumaczenia.
Przy dzwiekach muzyki Bacha,  do wyboru PT Steena jest ponad 1100 zachowanych dziel. 
Proponuje - zeby nie trzeba bylo sie zbyt cierpliwic, muzyke latwa i przyjemna,
ktorys z  24 koncertow. Moze byc  Tripelkonzert



(nalezy zwrocic uwage na wykonawce, 
Musica Antiqua Köln)


Odpowiednich tortur dla Steena jeszcze nie obmyslilam.
Wszystkie wydaja mi sie niewystarczajace.
Jesli ktos ma pomysly, prosze niech sie podzieli.

Jesli ktos trafil na  ta ksiazke- to strone 74 nalezy omijac, najlepiej wyrwac.
Wogole - caly rozdzial o Bachu- jest nie dosc entuzjastyczny - omijac.

***

Kochani. Zapamietajcie raz na zawsze.
Przyjmijcie to do wierzenia jak aksjomat. jak prawde wiary.



Nie ma kompozytora nad Bacha. 

Mysl madra powiada: 

Bach to Bach, tak jak Bog to Bog**. 

i jeszcze.

Nie wszyscy muzycy wierza w Boga, ale wszyscy wierza w Bacha.***




*Hmm,  Plenum Titulum Michael Steen jest m.in. czlonkiem zarzadu Royal College of Music



-----------
pomilczmy chwile.
-----------



No coz.
Anglicy nigdy nie znali sie na muzyce.
Purcell udal im sie przypadkiem.





** Berlioz, madry gosc, choc kompozytor - taki sobie (opinia bardzo subiektywna).
***  stad prosty wniosek ze PT M. Steena, zarzadzajacego Royal College  -  trudno nazwac muzykiem
_________________________________________________________


na deser donosy ogrodkowe z dnia dzisiejszego. 
Slonce, 22 stopnie, straszne rzeczy sie dzieja.
pierwsza szarza wyruszyla, za nie gwardia pelna para w natarciu:






ta laczke juz znacie

pomiedzy przebisniegami
przebila sie sasanka












Pierwiosnek jeszcze niesmialy bardzo 

przylaszcza informuje  ze tez juz jest
 











krokusy, w pelnej krasie 
(widziecie, ta malenka niezapominajke?)
                                     


***



No i oczywiscie deska tez byla (ale dzis bez fotek, widocznosc- taka sobie).
Snieg juz troche ciezki. Jak tak dalej pojdzie, przyjdzie sie przeniesc na lodowce.

sobota, 10 marca 2012

taka jedna sobota

oczywiscie podbudka o szostej, jak to pobudka o szostej, 
ale relacja z pierwszej czesci planu na dzis ponizej.

wiosna sie wpycha, gdzie sie da, ale na szczescie nie wszedzie skutecznie ;)


tak, tak, tu sie zjezdza :)





troche inna perspektywa
   

dla ciekawskich- Lilka dzisiejsza

pozegnal nas taki widok (fotocone z samochodu)



ps. dzis tylko fotki, bo real tez ma swoje wymagania

czwartek, 8 marca 2012

a przeciez dzis.. (+ zagadka)


Osmy Marzec.  

Tulipanow na podoredziu nie mam, ale za to :
(zdjatka swiezutkie, prosto po pracy w strugach zimnego (niecale 2 stopnie) deszczu fotocone)


 


 pozimie nie odpuszcza,
 przedwiosnie sie nie daje
co to sie wyrabia. 
 

sniezyczka w pozimowym deszczu-
bezcenne




weszlam onegdaj do ogrodka, na trawnik, tak po prostu, a tu nagle lilkowy biegnie i krzyczy-
nie wchodzic, nie wchodzic!

e?
czemu? trawa jak trawa. jeszcze nie wyrosla,
ale zeby za posprzatawanie sie zabrac nie bylo mozna...


no i wydalo sie... jesienia kupil wiadro cebulek kwiatkow roznorakich i powsadzal.
to miala byc niespodzianka :)
to teraz czekam - co gdzie rosnac zacznie....

(te zdjeciowe kwiatki to jeszcze ze starostanu).



***


na dobranoc - zagadka:

Anonim z  Mar 5, 2012 02:15 PM  napisal/a:

krzewisz miłość do muzyki poważnej czy raczej piłujesz oklepane standardy klasyków wiedeńskich



kiedy i przy jakich okazjach wspomnialam tu klasykow wiedenskich? 
no i ktorych oczywiscie.  
wszystko ladnie zaetykietkowane, nie powinno byc problemow



niedziela, 4 marca 2012

I stalo sie.

uznajemy sile dowodow rzeczowych. 
oglaszamy oficjalnie poczatek
 PRZEDWIOSNIA






nie, nie wiosna tego jeszcze nie nazywamy....

piątek, 2 marca 2012

a tymczasem...

przyjdzie oglosic koniec POZIMIA. Dzis slonce, 13 stopni.
Roznorakie przebisniegi bezczelnie powylazane.

*****
ale powspominajmy piekne czasy przez chwilie:


z serii widoki z okna :)   


a tu
dodatek do widoku.
 i po widoku i po dodatku
pozostaly tylko wspomnienia :)
a dodatek pyszny, wrednie pyszny byl.



***

zimowe wieczorne spacery







a tu -  bedzie stal nasz - domek*....:)


* zart oczywiscie, nawet nie chce myslec, ile kosztuje taka dzialka TU
 i kto tu mieszka po sasiedzku :)
do tego autochtoni sprzedawac nie kca. buuuu.

ale - nie zrazeni - chodzim, ogladam i planujem na  tej "naszej" dzialeczce  :)
poki wolna - to wszystko sie moze jeszcze zdazyc, prawda?

niedziela, 26 lutego 2012

wiosna? eee tam, pozimie, nie wiosna



wiosna, wiem, wiem.
gdzie nie zerkne wszyscy tylko ta wiosna.


a ja lubie zime. lubie krysztalowe bialo. lubie niebieskie niebo.
wiosna- a raczej pozimie- pozimowy listopad ,
jest szare, bure, nijakie.

lepszy padajacy  snieg, niz siapiacy deszcz.
i za niedlugo- skoncza sie wymowki, ze snieg, lod. do roboty- na rowerze, leniu jeden.



no dobra, pozimie tez ma swoje plusy, nawet jesli niewiele.
nie trzeba sniegu odgarniac.
nie trzeba zdrapywac lodu z szyb, jak sie zalenilo i nie chcialo sie wjezdzac do garazu.
a siapiacy deszcz przy 5 stopniach plus  jednak cieszy serce.  
TAM  pada snieg :)



***
a w radiu bawarskim uslyszalam
(kierunek: praca-> dom)
Benjamin Britten. 
CD zamowione.