trawnik lilkowych to niezgorsza arena walk.
ledwo co panowie zdazyli wziac sie za czuby o bialoglowe -
a juz - rozegrala sie batalia na smierc i zycie o robala.
biegiem po aparat- i zdazylam jeszcze koniec boju uwiecznic.
wczoraj bylo tak cudownie. chlodno, tu burza - tam SNIEG.
nawet gory swiezoosniezone widac bylo.
a lilka?
lilka poszla do ogrodka (!) nie w gory (!!!).
rozumiecie to? (bo ja nie).
w ogrodku lilka ciela i ciela i ciela.
poprzycianalam hortensje. poprzycinalam rododendrony.
kolejny etap - ratowanie rododendronow.
duzo ich (policzylam, dziewiec + jakies malenstwa; najwiekszy sie rozmozyl :)))
i duze, ale nie dosc ze niedozywione, to jeszcze zaatakowane przez COS.
latajace cos, co wyzera paczki kwiatow od srodka.
porozwieszalismy na krzaczkach takie wielkie zolte lepkie plachty.
lilkowy usmial sie serdecznie gdy wracajac cichcem wczesniej z pracy przylapal lilke na naganianiu COSIA na te plachty :). rododendrony - sa tak scherlaczale, ze nalezy im sie serdeczne przyciecie. zostawilam im jednak galazek pare, bom ciekawa - co wyniklo z zeszloroczngo polowania na COSIE :)
pomaltretowalam przy okazji troche kwiatkow (i Ziela).
lilkowy - tak sie przerazil cietym zacieciem lilki,
za nawet na zmaltretowane krokusy uwagi nie zwrocil :)
aha - fuksje zakwitly.
lilkowe - tak troche leniwie (bo wschodnie)
sasiedzkie poludniowe -serdecznie.
dokrasilo jeszcze Oscarem Petersonem juz tutaj byl, ale bedzie jeszcze (nie)raz
A od poniedzialku - koniec. No chyba zeby padalo....
(zerklam na pogode, nie bedzie padalo).
Eh,
nie ma to jak sluchac muzyki w samochodzie, w ducha spokoju . Nie jest
to sluchania dla audiofila - ale by cos podsluchac - w sam raz. a ze to
radiowy czas na polecanki plytowe- to i muzyka taka wlasnie, ze nic tylko szybko zamawiac :) ) Tak, tak. garcia-fons juz w drodze :)
W domu jak juz sie chwilke czasu
znajdzie - by usiasc przed juz nieco bardziej audiofilskim (bez zadnego
przesadyzmu) sprzetem- to wyciaga sie jakiegos ceda.
proszę spojrzeć na to zdjęcie. prosto z lilkowego ogródka.
czy sadzicie ze to jakaś tajemna plantacja niewiadomoczego?
:)
po przybyciu do ogrodu lilkowych nastąpiło Wielkie Odchwaszczanie,
po nim zaś nastała faza Walki z Zielem.
lilkowy walczył zaparcie, a ze zieleto to czosnek niedzwiedzi* - walczący lilkowy pachniał uroczo.
na zdjęciu można podziwiać długofalowe efekty walki (fragmentarycznie;)).
toto rosnie baaardzo szybko. jeszcze kilka dni temu -tegoto nie było.
*mogłoby się nadać na sałatkę, tylko ze na Bawarię spadła czarnobylska chmura cezowa (cezu bylo tyle co na ukrainie) - dlatego - póki nie przespaceruje się po ogródku z licznikiem Geigera - wszystkie ziółka mam tylko w donicach.
Wspomnialam wczoraj o Michaelu Steenie* i jego ksiazce.
zajrzalam. w oryginale zacytowane przeze mnie z pamieci zdanie brzmi:
"... wielu ludziom tworczosc Bacha dostarcza calkiem zwyczajnej przyjemnosci".
cale zdanie w kontekscie:
"Jednak przy odrobinie cierpliwosci(CIERPLIWOSCI!!!!! przyp moj) ,wiekszosc jego dziel(jaka wiekszosc. WSZYSTKIE!!! przyp. moj) jest absolutnie pasjonujaca i wielu ludziom tworczosc Bacha dostarcza calkiem zwyczajnej przyjemnosci." (CALKIEM ZWYCZAJNEJ przyjemnosci ...przyp. moj )
ZGROZA ZGROZA, ZGROZA
Brak slow.
Za sianie takich herezji, ksiazke Steena, pomimo jej niewatpliwych
walorow, powinno sie publicznie spalic. Wszystkie wydania i tlumaczenia.
Przy dzwiekach muzyki Bacha, do wyboru PT Steena jest ponad1100 zachowanych dziel.
Proponuje - zeby nie trzeba bylo sie zbyt cierpliwic, muzyke latwa i przyjemna,
ktorys z 24 koncertow. Moze byc Tripelkonzert
(nalezy zwrocic uwage na wykonawce,
Musica Antiqua Köln)
Odpowiednich tortur dla Steena jeszcze nie obmyslilam.
Wszystkie wydaja mi sie niewystarczajace.
Jesli ktos ma pomysly, prosze niech sie podzieli.
Jesli ktos trafil na ta ksiazke- to strone 74 nalezy omijac, najlepiej wyrwac.
Wogole - caly rozdzial o Bachu- jest nie dosc entuzjastyczny - omijac.
***
Kochani. Zapamietajcie raz na zawsze.
Przyjmijcie to do wierzenia jak aksjomat. jak prawde wiary.
Nie ma kompozytora nad Bacha.
Mysl madra powiada:
Bach to Bach, tak jak Bog to Bog**.
i jeszcze.
Nie wszyscy muzycy wierza w Boga, ale wszyscy wierza w Bacha.***
No coz.
Anglicy nigdy nie znali sie na muzyce.
Purcell udal im sie przypadkiem.
** Berlioz, madry gosc, choc kompozytor - taki sobie (opinia bardzo subiektywna).
*** stad prosty wniosek ze PT M. Steena, zarzadzajacego Royal College - trudno nazwac muzykiem
No i oczywiscie deska tez byla (ale dzis bez fotek, widocznosc- taka sobie).
Snieg juz troche ciezki. Jak tak dalej pojdzie, przyjdzie sie przeniesc na lodowce.
weszlam onegdaj do ogrodka, na trawnik, tak po prostu, a tu nagle lilkowy biegnie i krzyczy-
nie wchodzic, nie wchodzic!
e?
czemu? trawa jak trawa. jeszcze nie wyrosla,
ale zeby za posprzatawanie sie zabrac nie bylo mozna...
no i wydalo sie... jesienia kupil wiadro cebulek kwiatkow roznorakich i powsadzal.
to miala byc niespodzianka :)
to teraz czekam - co gdzie rosnac zacznie....