ledwo co panowie zdazyli wziac sie za czuby o bialoglowe -
a juz - rozegrala sie batalia na smierc i zycie o robala.
biegiem po aparat- i zdazylam jeszcze koniec boju uwiecznic.
ptaszydla wszelakie niezgorzej sie w lilkowie maja.
dwie brzozki, buczek wiekszy , buczek mniejszy, sosenka i krzaki rozkrzaczone, roznorakie.
ale najwspanialszy jest buczany zywoplot. przypadkiem i zupelnie zaskoczona odkrylam -
domek tam rowniez postawiono.
40 metrow zywoplotu - a oni lokuja sie dokladnie na przeciw na tarasu.
hmm...tez nas podgladaja? ;)
lilkondo :)
cwiergoli, treluje, gwizdze, cwierka, swiergocze, skrzekocze, kracze.
halasuje, po prostu halasuje. jak na targu jakims ptasiem.
Rododendrony - troche je podkarmilam, troche pocielam (serdecznie troche - co widac powyzej, ale nowe pedy odrastaja, czego tez dopatrzec sie mozna) -
tyle co tam lilka w ogrodku dziubdzia, czyli nie za wiele- a one i tak odwdzieczaja sie.
po bialych - pora przyszla na fiolety. ciesza - gdyz roku przeszlego - kwiatow - nie bylo .






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz