poniedziałek, 28 maja 2012

z zycia sasiadow

trawnik lilkowych to niezgorsza  arena walk.
ledwo co panowie zdazyli wziac sie za czuby o bialoglowe -
a juz - rozegrala sie batalia na smierc i zycie o robala.
biegiem po aparat- i zdazylam jeszcze koniec boju uwiecznic.







                                                      


ptaszydla wszelakie niezgorzej sie w lilkowie maja. 
dwie brzozki, buczek wiekszy , buczek mniejszy, sosenka i krzaki rozkrzaczone, roznorakie. 
ale najwspanialszy jest buczany zywoplot. przypadkiem i zupelnie zaskoczona odkrylam - 
domek tam rowniez postawiono.
40 metrow zywoplotu - a oni lokuja sie dokladnie na przeciw na tarasu. 
 hmm...tez nas podgladaja? ;)

lilkondo :)




cwiergoli, treluje, gwizdze, cwierka, swiergocze, skrzekocze, kracze.
halasuje, po prostu halasuje. jak na targu jakims ptasiem. 





Rododendrony - troche je podkarmilam, troche pocielam (serdecznie troche - co widac powyzej, ale nowe pedy odrastaja, czego tez dopatrzec sie mozna) -
tyle co tam lilka w ogrodku dziubdzia, czyli nie za wiele- a one i tak odwdzieczaja sie.
po bialych - pora przyszla na fiolety. ciesza - gdyz roku przeszlego - kwiatow - nie bylo .







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz