Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka klasyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka klasyczna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2015

Był Konkurs...

Nagromadziło się rzeczy ważnych i bardzo ważnych, klawiatura wzywa!

Bo oto mięliśmy (eh, czas to przeszły)  - Konkurs.
Wielkie Święto Muzyki.

piątek, 20 czerwca 2014

"Bubliki" - historia piosenki

Rok 1921. Po czasach wojny, rewolucji,
kolektywizacji i głodu, który pochłonął pięć milionów ofiar,
nastaje era NEPu.
Kończy się terror czeki, zezwolono na podjęcie małych prywatnych przedsięwzięć. Na scenę, a ściślej ujmując, na ulice  miast i miasteczek Związku Rad wypłynęli  drobni przedsiębiorcy, handlarze, rzemieślnicy; nie zawsze wykształcona i nie zawsze legalna "mała burżuazja". 
W tym to czasie na ulicach Odessy, pięknej i pełnej życia, jak najbardziej europejskiej metropolii, którą w stosunkowo niewielkim stopniu dotknął głód „wojennego komunizmu” (więcej  zdjęc)



usłyszeć można było piosenkę




Wkrótce śpiewano ją nie tylko w całym ZSRR, lecz rozpoczęła się  jej międzynarodowa kariera.

Zawitała w nadwiślańskich salonach,

sobota, 24 maja 2014

Wizje

Skoro już powiedziałam A - to niech będzie tez  B
B jak Prokofiew.

czy Mazurki Chopina pod palcami Trifonowa nie brzmią jak te "Wizje Ulotne"? 



***
A skoro trafiło na B, to niech będzie i C. 
Czyli o skomplikowanym - tak jak i Czasy, w których żył - Charakterze
Prokofiewa. I jak jego zyciu. 

Wizje komponuje 28- letni kompozytor w 1917. Juz wtedy cieszy się sławą muzycznego futurysty  a w dorobku ma wiele dzieł, należących do jego największych osiągnięć kompozytorskich. 

Trzy lata wczesniej konczy konserwatorium wygrywając finałową „bitwę fortepianów”, zdobywa główną nagrodę - fortepian Schredera - własną kompozycja z 1912 roku I Koncertem Fortepianowym. 
W tym tez czasie podróżując do Anglii i Francji pozna i zaprzyjaźni się z muzycznym impresiario - Sergiejem Diagilewem, usłyszy Strawińskiego i Ravela. 
W międzyczasie w Rosji wybucha rewolucja. Wraz z wieloma rodakami opuszcza ogarnięty wojna kraj.  Wyjeżdża do  Ameryki. 


W Ameryce święci tryumfy inny rosyjski emigrant rewolucyjny, Sergiej Rachmaninow. Pomimo początkowych nowojorskich sukcesów koncertowych Prokofiew zawsze był w cieniu swojego rodaka. Z tego czy tez innego powodu, jego amerykańska kariera  nie rozwijała się po jego myśli. Po finansowym fiasku premierowej opery, Miłość trzech pomarańczy porzuca po dwóch latach Amerykę dla Paryża.

Wraz z nim (lub za nim) wyjeżdża Carolina Codina, 20 letnia śpiewaczka operowa,  o hiszpańsko - francusko- polskim pochodzeniu,  występująca pod scenicznym pseudonimem Lina Lludera. Zachwyciła się koncertującym  w Nowym Jorku  Prokofiewem - i już go nie opuściła.





W Paryżu otoczył Prokofiewa opieka jego dawny znajomy,  Diagilew
Prokofiew stal sie ego oczkiem w głowie impresario -  zaraz po Igorze Strawińskim. 
Dla rodziny Prokofiewów (bo w międzyczasie Sergiej wziął ślub z ciężarna Lina w uroczym bawarskim klasztorze Ettal, gdzie tez przez jakiś czas zamieszkali) nastały tłuste, a przynajmniej spokojne, lata. 



Prokofiew koncertuje i komponuje, jego twórczość spotyka się z krytyką i entuzjazmem. Zdobywa uznanie. Lina, zwana przez męża pieszczotliwie- Ptaszka- koncertuje z powodzeniem, choć bez większej kariery. A przede wszystkim, w czasie gdy Prokofiew prowadzi bogate życie koncertowo-towarzyskie, rzadko pojawiając się w domu, zajmuje się dziećmi. 
Egocentryczny, wdający się w różnorakie intrygi kompozytor - wkrotce jednak popada w konflikt z paryska bohema. Gdy w  1929 roku umiera Diagilew, Prokofiew coraz częściej wyrusza z koncertami i premierami swoich utworów do byłej ojczyzny 

Na zamówienie Teatru Maryjskiego (zwanego wtedy Teatrem Kirowa) w Petersburgu (zwanym Leningradem) komponuje  swój najbardziej znany utwór- balet Romeo i Julia. 


 A "Taniec rycerzy" słucha się bardzo przyjemnie
i bynajmniej trudno :) : 


pod batuta Giergieva*



oraz z wizja:









Balet nie zyskał jednak uznania czy to w oczach  czy uszach Stalina. Światowa prapremiera odbyła się w Brnie 30 grudnia 1938 roku, na Leningradzka premierę w Teatrze Kirowa Prokofiew musiał poczekać aż do stycznia 1940 roku. 

Mimo tych ostrzegawczych sygnałów, w 1936 roku (czyli krotko przed jedną z największych fal stalinowskich czystek)  Prokofiew ulega namowom władz radzieckich  i decyduje się na powrót do Rosji, a dokładniej - do Kraju Rad. 
Wraz z nim (lub za nim) wyjeżdża jego żona z dwójką ich synów. 

W Moskwie władze otaczają czołowego radzieckiego kompozytora (Szostakowicza właśnie dopada fala zjadliwej krytyki), jak na tamte warunki luksusem. Dostaje mieszkanie, służąca, szofera. Zachował paszport, bez przeszkód mógł wyjeżdżać zagranicę (do czasu). 
Poznaje Mirę Mendelssohn, o 24 lata młodsza poetkę.
Porzuca Linę.


Niemniej, nie wszystko w nowej- starej ojczyźnie przebiega gładko i przyjemnie. Kantata na XX-lecie Października, nie uzyskała aprobaty sowieckich władz,  a jej premiera miała miejsce dopiero w 1966 roku, sporo po śmierci kompozytora. 




Również premiera pierwszej radzieckiej opery Prokofiewa, Semyon Kotko nie odbyła się bez zakłóceń; pech chciałże dyrektor teatru, zaangażowany komunista, Niemiec Wsiewołod Meyerhold, został w międzyczasie aresztowany, a kilka miesięcy później, rozstrzelany. Krótko po aresztowaniu Mayerholda Prokofjew otrzymuje za to inna propozycje jak najbardziej niedoodrzucenia  i  komponuje Kantatę Zdravitsa -  z okazji 60 tych urodzin Stalina. 
Muzyka Prokofiewa z "futurystycznej" - nabiera coraz bardziej "neoklasycystycznego" charakteru. Co i tak nie uchroni go od publicznych przeprosin za  "muzyczny formalizm" (wraz z Szostakowiczem, Chaczaturianem i innymi kompozytorami tego okresu) - cokolwiek miało to oznaczać. Ale to dopiero w 1948.  

Tymczasem - w 1941 roku Prokofiew i Mira- zostają ewakuowani na Kaukaz.
Lina wraz z dziećmi pozostaje w ogarniętej wojną Moskwie.
W 1948 roku małżeństwo Prokofiewa  z Lina, jako nie zarejestrowane w sowieckich kartotekach, 
zostaje uznane za nieważne. 
Sergej i Mira mogą wziąć ślub. 
I biorą. 

Miesiąc później, Lina zostaje aresztowana. Oskarżona o szpiegostwo spędza dziewięć miesięcy w wiezieniu na Łubiance i 15 minut na sali sadowej. 
Wyrok - 20 lat łagru.




Dzięki umiejętnościom wokalnym  zostaje członkiem grupy "kulturalno- oświatowej". 
Kto czytał Opowiadania Kołymskie wie, ze to była przepustka do życia. 
O śmierci męża (była przekonana, ze został aresztowany wraz z nią)  usłyszała przez radio. Zmarł tego samego dnia co Stalin. 


Zwolniono ją trzy lata później.
Związek Radziecki może opuścić 20 lat później.  
Do końca życia paranoicznie boi się aresztowania.

Po wyjeździe na zachód Lina Prokofiew zakłada fundację - 
im. Sergieja Prokofiewa, mająca na celu zachowanie i propagowanie muzyki jej męża. 
Jej miłość do Prokofiewa była nieskończona. 
A może miłość do muzyki...
Zmarła w 1988 mając 91 lat. 

***
Porucznik Kiże. Romans od 4:00 *






* to oczywiście fragment wykorzystany przez Stinga; zawsze miałam odczucie, słuchając "Russians" - ze to piękna muzyka, tylko ten śpiewający facet niepotrzebnie tam przeszkadza ;)

czwartek, 8 maja 2014

Mazurkowo- czyli jak to właściwie się gra..

Mazurki stawiają przed wykonawcą niezwykle trudne zadanie. Szczególne wyzwanie stanowi tempo rubato, typowe dla polskiej muzyki ludowej. Wskazówki Chopina, dotyczące tempa kradzionego (z włoskiego: rubare - kraść) mówią, by "lewa ręka była kapelmistrzem", "by grała ściśle miarowo", "by utrzymywała ścisłe tempo", natomiast prawa ma "igrać swobodnie z rytmem", "wyzwalać prawdę muzycznego wyrazu z wszystkich rytmicznych więzów, czy to przez niezdecydowanie, ociąganie się, czy też wpadanie z niecierpliwą popędliwością wcześniej i żywiej, jak mówca w namiętnej mowie".

(czytając takie notki poradnikowe, nie można się nie zachwycać Chopinem- poeta :))


Jasne?
to posłuchajmy jak to powinno brzmieć:



sobota, 9 lutego 2013

odpowiednia pogoda na kwartet

Sa kraje, gdzie rozmowy toczą sie wokol pasjonujących tematow
np  wyższości mgły nad mżawką.
albo lata (czytaj: 15 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
nad zimą (czytaj: 5 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
(byłam , bylam pod holenderską granicą----
wspomnienia tych zimowo - letnich klimatów wciaz mnie prześladują:)).

Tutaj aura niczym kryminał, gwarantuje całą gamę nastrojów
oraz (a zwłaszcza) niespodziewanych zwrotów akcji.

Wspomniałam o 15 stopniowym ociepleniu? To było w zeszła środę.
W piątek trudy tygodnia nagrodzono widowiskiem, iluminacją,
widnokrąg (widno-półkrąg?) Alp podświetlonych
złocieniami, czerwieniami wartymi każdej fototapety.
(spektakl niestety skonczył się nim dojechałam do dom;
wiem juz teraz, nie znam dnia ani godziny, pstrykawke jakaś trzeba zawsze miec przy sobie;
moze czas wymienic moja komorke?;))

Za tą orgie widoków, przyszło jednak  zapłacić.

Schować się, zapaść się pod ziemie, byc małym zwierzątkiem,
mysz pod podłogą, jeż pod stertą liści,
a najlepiej nie być wcale. 
Złowieszczy - Föhn- czyli alpejski halny-
i przewalające się czarne zwały chmur i myśli.

Weekend i cały tydzień były tylko na niby.

Ciemnosc, pustka, szarosc  i wichura -  
z tym wszystkim doskonale współbrzmiały kwartety smyczkowe:











czwartek, 6 grudnia 2012

Muzycznie na sw. Mikolaja



kolejny dzien i kolejna Wielka Smierc
(w tym wieku to mozna,  zwlaszcza po TAKIM zyciu).

Zmarl Dave Brubeck (numer 9 na liscie dwojki).
Syn kalifornijskiego farmera. Mial byc weterynarzem, zostal legenda jazzowego fortepianu. 
Oczywiscie, korzystam z pretekstu - by podrzucic muzyczne co-nie-co.
Ten standard jazzowy -  chyba kazdy zna.



a to jest takie ladne. 




***


przed chwila skonczyl sie koncert w dwojce, a raczej w Katowicach.
Joshua Bell jest znany z dźwięcznego nazwiska, najczęściej kradzionego  Stradivariusa oraz koncertu na stacji metra (7:50 rano! toż to godzina niedopitej kawy i paniki, o przejmującym styczniowo - porannym chłodzie nawet nie wspominam -  nie grajków! co innego  17:50).





Zachwycił mnie Prokofiew. Ale jak to zwykle na koncertach bywa - najbardziej urocze sa bisy.
A na bis były : Melodie cygańskie,




oraz Nokturn Chopina w aranżacji na skrzypce (nawet udało sie znaleźć takowa na jutubce)





no i zupełnie przypadkiem- zrobił sie bardzo muzyczny wieczór :):):)

piątek, 16 listopada 2012

zrobilo sie penderecko

w radiu bawarskim.
---

wczoraj, zapewnie w ramach wprowadzania w penderecka atmosfere, radio bawarskie uraczylo  kwartetetem klarnetowym.

przed chwila skonoczyl  sie koncert, nadawany na zywo z  Monachijskiej  Rezydencji, premiera niemiecka   Concerto doppio per violino, viola e orchestra Krzysztofa Pendereckiego  (dla tych, co chca posluchac - Penderecki tak od ok. 15 min., wczesniej nudza Bethoveenem) *.
(pan w radiu powiedzial, ze szysztof penderecki na podium wlasnie wyszedl; pewnie tak bylo, bo brawo bijom). wlasnie, wlasnie graja penderecki bis.
ja tutaj, nie tam, ale slucham, slucham, rozpartam w fotelu (moj fotel wygodniejszy, o;)) i se slucham. 

---

po Pendereckim zagrali siodma symfonie Bethoveena.
Wciaz nie wiem, czy Ludwiga van tez lubie . Czasem tak, a czasem mnie denerwuje.
ale tego fragmentu slucha sie  przyjemnie (i latwo).
Wiec posluchajmy  :))





* polska premiera biedzie miala miejsce  23 listopada w Poznaniu



środa, 12 września 2012

lato!

Tak sie przejelam konczacym latem, ze zapomnialam, ze ono przeciez WCIAZ TRWA.
nawet pogoda- sie naprawila!
a ja z tej calej paniki puscilam juz jesienna piosenke, o letniej zapominajac!



Nigel.
kocham go. za jego usmiech go kocham:))
tu wszystko (wspol)gra. 
i muzyka i wykonawca i orkierstra. 



Kto w Krakowie przypadkiem - niech ma oczy i uszy szeroko otwarte. 
On tam sie czasem kreci:))





a lato jeszczeprzeciez trwa ...