sobota, 9 lutego 2013

odpowiednia pogoda na kwartet

Sa kraje, gdzie rozmowy toczą sie wokol pasjonujących tematow
np  wyższości mgły nad mżawką.
albo lata (czytaj: 15 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
nad zimą (czytaj: 5 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
(byłam , bylam pod holenderską granicą----
wspomnienia tych zimowo - letnich klimatów wciaz mnie prześladują:)).

Tutaj aura niczym kryminał, gwarantuje całą gamę nastrojów
oraz (a zwłaszcza) niespodziewanych zwrotów akcji.

Wspomniałam o 15 stopniowym ociepleniu? To było w zeszła środę.
W piątek trudy tygodnia nagrodzono widowiskiem, iluminacją,
widnokrąg (widno-półkrąg?) Alp podświetlonych
złocieniami, czerwieniami wartymi każdej fototapety.
(spektakl niestety skonczył się nim dojechałam do dom;
wiem juz teraz, nie znam dnia ani godziny, pstrykawke jakaś trzeba zawsze miec przy sobie;
moze czas wymienic moja komorke?;))

Za tą orgie widoków, przyszło jednak  zapłacić.

Schować się, zapaść się pod ziemie, byc małym zwierzątkiem,
mysz pod podłogą, jeż pod stertą liści,
a najlepiej nie być wcale. 
Złowieszczy - Föhn- czyli alpejski halny-
i przewalające się czarne zwały chmur i myśli.

Weekend i cały tydzień były tylko na niby.

Ciemnosc, pustka, szarosc  i wichura -  
z tym wszystkim doskonale współbrzmiały kwartety smyczkowe:











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz