np wyższości mgły nad mżawką.
albo lata (czytaj: 15 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
nad zimą (czytaj: 5 stopni Celsjusza + mgła/mżawka)
(byłam , bylam pod holenderską granicą----
wspomnienia tych zimowo - letnich klimatów wciaz mnie prześladują:)).
Tutaj aura niczym kryminał, gwarantuje całą gamę nastrojów
oraz (a zwłaszcza) niespodziewanych zwrotów akcji.
Wspomniałam o 15 stopniowym ociepleniu? To było w zeszła środę.
W piątek trudy tygodnia nagrodzono widowiskiem, iluminacją,
widnokrąg (widno-półkrąg?) Alp podświetlonych
złocieniami, czerwieniami wartymi każdej fototapety.
(spektakl niestety skonczył się nim dojechałam do dom;
wiem juz teraz, nie znam dnia ani godziny, pstrykawke jakaś trzeba zawsze miec przy sobie;
moze czas wymienic moja komorke?;))
Za tą orgie widoków, przyszło jednak zapłacić.
Schować się, zapaść się pod ziemie, byc małym zwierzątkiem,
mysz pod podłogą, jeż pod stertą liści,
a najlepiej nie być wcale.
Złowieszczy - Föhn- czyli alpejski halny-
i przewalające się czarne zwały chmur i myśli.
Weekend i cały tydzień były tylko na niby.
Ciemnosc, pustka, szarosc i wichura -
z tym wszystkim doskonale współbrzmiały kwartety smyczkowe:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz