wtorek, 25 września 2012

letnie wspomnienia

Rozkurzawił się, rozszalał,
piaskiem o bruk chlasnął, trzasnął,
w szyby domów bębnął, chlasnął
i pyłem ulice zalał.
 
Rozkręcił się, rozpiekielnił,
jak bies czarny poszedł w tany,
jak szalony, jak pijany,
walił w ściany, pluł na ściany,
 
gwizdnął, pisnął, stuknął, wrzasnął,
rozhulał się, rozweselił...
Potem w norę wpadł zziajany
i przycupnął gdzieś, i zasnął...

Wiatr w zaułku
K.I.G.


Chociaż brzmi jesienno, tak na prawdę tak wygląda tutaj LATO
potrafi zjawic sie z nikad. z blekitnego nieba, z anielskiego spokoju. 
u nas (tzn w polskim u nas:)) zwany halnym, tu fenem (Föhn). 
Przynosi "sikawice" (a nierzadko grad), czasem tęcze, a z reguly - bóle głowy (jam co prawda nie migrenowiec- którym biada- , ale moja metopatyczna natura i tak odczuwa zawczas i dosadnie)

niedziela, 23 września 2012

no i skonczylo sie.


pogodne dni- dobro latoś dawkowane szczodrze,
traktowane lekce i bez pietyzmu,
niespodziewanie staly sie cenne.

po pracy zdazylam jeszcze wyskoczyc na rower
(juz za chwileczke juz za momencik nadejda zle wieczory,
deszczowe a co gorsza - ciemne... buuuu tzn. beeee)

no wlasnie. gadalam z owca (owca: beee, ja: beeee),
gdy z za rogu nadbiegl (nadjoggingowal) mezczyzna
(cholera, znajomy z pracy)  zwialam czerwona:))



lato pożegnało się pogodnie, głaszcząc wciąż bardzo zielona, wiosennie zielona 
trawę miękkim światłem zachodzącego słońca.


 widzicie ta mgielke w poprzek gor? 
o tej porze roku mgly witaja rano i zegnaja wieczor.
jakos tak tu jest

to tu powinien stać nasz domek,



  
i rdzawo oswietlajac juz osniezone (jupiii!!!) gory



***
i jeszcze  wspomnienie - z lilkowejdrogi
 (niech zyje slowackie radio devin!).

 lilka tam, lilka tu - a tu nagle- koniec lata. 
czyz moze byc bardziej na ta okazje sposobne wspomnienie 
niz plomienna gitara godnego nastepcy wielkiego Paco?


kto ma ochote posluchac usmiechajac sie przy tym
- usmiechem niedopowstrzymania -
do komentujacego:))-  niech sciaga (polecam, bo warto posluchac):


bo jakaz  muzyka jest bardziej letnia*
 bardziej niezbeda w jesienne, zle wieczory,
niz gorace, plomienne  flamenco?





* letnia od lata, nie od zimno-cieply! bardziej letniana, latowa, sloneczna!


Ps. a Nigel juz dotarl. Ha!

środa, 12 września 2012

lato!

Tak sie przejelam konczacym latem, ze zapomnialam, ze ono przeciez WCIAZ TRWA.
nawet pogoda- sie naprawila!
a ja z tej calej paniki puscilam juz jesienna piosenke, o letniej zapominajac!



Nigel.
kocham go. za jego usmiech go kocham:))
tu wszystko (wspol)gra. 
i muzyka i wykonawca i orkierstra. 



Kto w Krakowie przypadkiem - niech ma oczy i uszy szeroko otwarte. 
On tam sie czasem kreci:))





a lato jeszczeprzeciez trwa ...




               

środa, 5 września 2012

niesmiertelnym byc

czas, czas, czas. czas bezcenny, czas przeklety.
w klotliwym nastroju jestem i poklocic sie z Borgesem ochote mam.

i sie jescze pokloce.
:):):)

a na razie - wygrzebalam dosc przypadkiem ladny filmik. Marcus Fleminius Rufus przypomina Tomka Czeresniaka,  przez co filmik  tylko sympatyczniejszym jest  :)