pogodne dni- dobro latoś dawkowane szczodrze,
traktowane lekce i bez pietyzmu,
niespodziewanie staly sie cenne.
po pracy zdazylam jeszcze wyskoczyc na rower
(juz za chwileczke juz za momencik nadejda zle wieczory,
deszczowe a co gorsza - ciemne... buuuu tzn. beeee)
no wlasnie. gadalam z owca (owca: beee, ja: beeee),
gdy z za rogu nadbiegl (nadjoggingowal) mezczyzna
(cholera, znajomy z pracy) zwialam czerwona:))
lato pożegnało się pogodnie, głaszcząc wciąż bardzo zielona, wiosennie zielona
trawę miękkim światłem zachodzącego słońca.
widzicie ta mgielke w poprzek gor?
o tej porze roku mgly witaja rano i zegnaja wieczor.
jakos tak tu jest
| to tu powinien stać nasz domek, |
i rdzawo oswietlajac juz osniezone (jupiii!!!) gory
i jeszcze wspomnienie - z lilkowejdrogi
(niech zyje slowackie radio devin!).
(niech zyje slowackie radio devin!).
lilka tam, lilka tu - a tu nagle- koniec lata.
czyz moze byc bardziej na ta okazje sposobne wspomnienie
kto ma ochote posluchac usmiechajac sie przy tym
- usmiechem niedopowstrzymania -
do komentujacego:))- niech sciaga (polecam, bo warto posluchac):
- usmiechem niedopowstrzymania -
do komentujacego:))- niech sciaga (polecam, bo warto posluchac):
bo jakaz muzyka jest bardziej letnia*
bardziej niezbeda w jesienne, zle wieczory,
niz gorace, plomienne flamenco?
bardziej niezbeda w jesienne, zle wieczory,
niz gorace, plomienne flamenco?
* letnia od lata, nie od zimno-cieply! bardziej letniana, latowa, sloneczna!
Ps. a Nigel juz dotarl. Ha!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz