kolejny dzien i kolejna Wielka Smierc
(w tym wieku to mozna, zwlaszcza po TAKIM zyciu).
Zmarl Dave Brubeck (numer 9 na liscie dwojki).
Syn kalifornijskiego farmera. Mial byc weterynarzem, zostal legenda jazzowego fortepianu.
Oczywiscie, korzystam z pretekstu - by podrzucic muzyczne co-nie-co.
Ten standard jazzowy - chyba kazdy zna.
a to jest takie ladne.
***
przed chwila skonczyl sie koncert w dwojce, a raczej w Katowicach.
Joshua Bell jest znany z dźwięcznego nazwiska, najczęściej kradzionego Stradivariusa oraz koncertu na stacji metra (7:50 rano! toż to godzina niedopitej kawy i paniki, o przejmującym styczniowo - porannym chłodzie nawet nie wspominam - nie grajków! co innego 17:50).
Zachwycił mnie Prokofiew. Ale jak to zwykle na koncertach bywa - najbardziej urocze sa bisy.
A na bis były : Melodie cygańskie,
oraz Nokturn Chopina w aranżacji na skrzypce (nawet udało sie znaleźć takowa na jutubce)
