czwartek, 10 maja 2012

Wszystkie Mazurki Swiata cd





Zakręciło mnie mazurkowo 
a właściwie - to oberkowo - bo ten taniec- oberkiem,  obertasem,  zawijanym zwany; 
mazurek jedynie forma udomowiona obertasa - jest 


Dziekuje za festiwal Panu Profesorowi Bienkowskiemu, Panu Januszowi Prusinowskiemu i wszystkim organizatorom. 


Kto jeszcze tego nie zrobil- to musi teraz - koniecznie, koniecznie posluchac.:


 

"Tylko co rozni jazz, np Coltrana czy jazzrock Jimi Hendrixa z tymi najwiekszymi muzykami wiejskimi. Ze ci muzykanci wiejscy byli poddani jednemu morderczemu rygorowi, to byl rygor tanca. Oni musieli przy calym rubacie, przy calym improwizowaniu, musieli trzymac rytm tanca. To bylo wrecz karkolomne. Rubatowac, improwizowac a jak to sie mowi, nie podcinac ludzi. To musial byc stale wirowy ruch, derwiszow. Jezeli muzykant podcinal nogi, to mu zwracano dwa razy uwage, a potem dostawal po pysku i go wywali." (Prof. Bienkowski od 5:05).

 

***

 A Ponizej- maly przeglad "mazurkow swiata" (za festiwalem, a troche sama wyklikalam)  

 

 Polskaczyli jak sama nazwa wskazuje - szwedzki taniec narodowy:)   

 

 




Ludowy taniec rodem prosto  z Prowansji ;)   
(eee, to jakas mieszanka- poloneza i bardzo ospalego krakowiaka -  
mazurek - ma byc wirowany, krecony, 
za- krecony :))) 



Wlosi wesolo mazurkuja.

bravo, od razu slychac ze nasi. :)



A tak Wlosi graja "czerwone jabluszko" :):)


 





Mazurek na Karaibach;
ci - to przynajmniej czuja blusa  :):)

 



Marudzilam na Bawarczykow-  a tu prosze, oni rowniez mazurkuja:) zwracam jednak po cichu uwage- "narodowa" muzyka bawarska, czyli- znow jak sama nazwa wskazuje- to    
polka- mazurka.   
Biedni by ci Bawarczycy bez nas byli :).  

 

Ino ze...co oni z wywijanego, synkopowanego tanca zrobili... 
no dobra to "tylko" polka :) niemiecka polka. 
bo nawet polka powinna sie przeciez krecic.

 

 no, ale skoro juz od mazurkow mi sie zdygresilo: 

 Ponizej prawdziwi, lokalni autochtoni. W takich sukienkach a czapeczkach tu sie chadza. To znaczy normalnie, na co dzien, a co najmniej na co niedziel chadza. Mile to. 

 

  Nawet graja  bardziej dla ludzi, ale gdzie im do "naszych". : ) 

 

 Zreszta - sami posluchajcie.


za moich studenckich - TAK SIE GRALO  przy ogniskach. Znajomi z Poronina, Bukowiny  - studenci architektury  i tym podobnych kierunkow  - brali na ogniska harmonie (skrzypek na ognisko nie brano)  i zaciagali po swojemu. Dokladnie, dokladnie tak. Zadnej cepelii, zadnego udawania, bylo to proste, oczywiste, naturalne, z domu wynisione. Dwa razy - nawet na najprawdziwszym weselu goralskim bylam. Bardzo wazne - wesele takie nalezy opuscic przed polnoca. Potem- zaczyna sie "prawdziwa" zabawa. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz