poniedziałek, 19 marca 2012

ptasi poranek

a wlasciwie- zimowo ptasie wspomnienia o poranku.



***

mam jeszcze jedna historyjke  do opowiedzenia.
musze szybko- bo za chwile zrobi sie zupelnie nieaktualna.
 w zamierzchlych czasach, gdy nie prowadzilam bloga
(w zwiaku z czym nie posiadam odpowiedniej dokumentacji foto),
czyli  jakies dwa miesiace temu, nastaly w bawarii straszne mrozy. 
zimno bylo tak, ze zamarzal przez przypadek wystawiony za okno paluszek, nie mowiac
o powszechnie uznanej ocenie temperatury przez plucie.
lilkowy, ktory w dziecinstwie byl zapalonym ornitologiem, rozczulil sie bardzo nad ptasia dola i postawil im taka, bardzo obficie zaopatrzona stolowke:




a ptaszki? owszem , zawitaly do nas, raczyly sie raczyc zaoferowanym menu 
(oto dowody, pticy na uczynku nie przylapalam)




ale dopiero, gdy temperatura na zewnatrz osignela calkiem przyzwoite 5 stopni w plusie. 
(lilka oczywiscie sprawdzala stan stolowki co dnia)
co one, przy kominkach sie grzaly?

***

a dzis rano obudzil mnie doszczowo pochmurny poranek. 
Temperatura rowniez spadla do przyzwoitych 4 stopni celsjusza. 
Juhuuuuuu!!!

pedze do robociska!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz