ja strasznie.
bylam nieprzytomna, jestem nieprzytomna.
zaraz padam nieprzytomna
barbarzynskie zwyczaje.
***
tak. pojechalam na rowerze. naprawde.
czyli zwleklam sie prawie 90 minut wczesniej (!).
rano zimno z przymrozkiem bylo
(ojojoj, czy aby nie za wczesnie pociachalam te moje rododendrony?).
gdybym sie tu tak nienachwalila- znalazlabym dziesiectysiecy powodow
by jeszcze-jeszcze- dzis posluchac radia bawarskiego :)
a lilkowa
droga
wyglada
tak
d.....
o
p
e
r
o
g
d
o
p
e
r
o
g
d
o
p
- prosto-
e
-prosto- r
e z o
r g g
o o d
g r o
d y p
o prosto
p
tak to sobie mozna zwizualizowac
na wszelki wypadek wizualizuje sobie droge powrotna :)
***
sloneczko- bylo. i - jasno bylo!
(plus nowego czasu, ale po diabla go wogole bylo psuc, zeby teraz naprawiac?)
z gorki gorki jak marzenie.
popodgladalam sobie - co tam u innych w ogrodkach :)
donosze- ze z wiosna - wciaz kiepskawo.
to raczej jednak na zwykle przedwiosnie wyglada
a w lasku (bo miedzy podgore a zgory jest lasek; ten lasek) -
to pozimie w pelni.
to tylko lilkowy ogrod - tak sie rozszalal :)
a na otarcie zimowych lez
wspomnienia z radia bawarskiego:
wspomnienia z radia bawarskiego:
(teraz zacznie sie seria - z lilkowej polki, hehe ;)))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz