oglaszamy juz ta wiosne, czy jeszcze czekamy?
argumenty za- sa - trzeba przyznac - mocne.
22 marzec (buu, tu nawet marzanny nie uswiadczy),
slonce sloneczne, niebo blekitne.
oblodzonych - sciezek - nie uswiadczy (szukalam dokladnie).
wszystkie oznaki na niebie i na ziemi wskazuja na to, ze to juz.
(od dawna juz moja droga, od dawna-dawna)
juz czas...no niestety, nie ma co sie oszukiwac, nie ma co kombinowac.
eh, przyjdzie wstawac o cale 15 minut wczesniej!!! *
a jeszcze te godziny poprzestawiaja. straszne.
wracajac do argumentow.
bardzo mocny argument zawiosenny: przebisniegy przekwitly.
rownie mocny argumetn przeciw - forsycje jeszcze nie zakwitly.tak czy tak- mamy dylemat.
taki to czas- miedzy przedwiosniem a wiosna.
zupelnie nieokreslony. ;)
a w ogrodku, w ogrodku - ha! dzieja sie straszne (na prawde straszne) - rzeczy.
nie, nie chodzi o to, ze lilkowy podskakuje w rozpaczy
przy kazdym moim kroku na naszym trawniczku
- uwazaj! tu moga rosnac kwiatki!
dobre. kwiatki - to rosna u nas wszedzie i jak im sie zywnie podoba.
nie nie o to. ale o tych strasznych rzeczach- skrobne w weekend, z foto-doku.
* skonczy sie "radio bawarskie nadalo".
a wlasnie. radio bawarskie nadawalo mi dzis - z pracy do domu calkiem sympatycznie Händla
ale ja co innego podrzuce.
dla mnie brzmi bardziej wiosennie :)
(a tego skrzypka trzeba wyguglowac. koniecznie)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz