niedziela, 28 października 2012

Jazz wszechczasow


Niedawno trafilam na taka ciekawostke. 
Słuchacze radiowej Dwójki wybrali najlepsze płyty jazzowe wszech czasów.
Pomimo ze jazzu nie przybywa u mnie juz od czasow prawie wszech:),
okazuje sie, ku mojemu zaskoczeniu, ze pierwsza dzisiatka gosci na lilkowej polce (z wyjatkiem Stanki). Wiekszosc pierwszej dwudziestki (brak numeru 17 i 18)- takoz.

Ale - powialo zgroza. nie ma Oscara Petersona.
Gitarzysci- z wyjatkiem Django - tez zdaje sie po macoszemu
(ale, ale jesli dobrze zrozumialam- to setka owa zostala zaproponowana przez Dwojke sama;
zabraklo Petersona?  Dwojko!)
przyjrze sie jeszcze pozniej liscie tej (=>  ps). 


Maharaje juz wspomnialam,
ale z okazji zignorowania go przez sluchaczy Dwojki/przez Dwojke wspomne raz i jeszcze.
I to z duza przyjemnoscia.




A na deser lekka zmiana nastroju i numer 81, prosto z lilkowej polki :)





ps. kolejne notki - z powodow ostrego braku czasu - dopiero w listopadzie (ale to juz wkrotce:)).
przepraszam milych a  cierpliwych zagladaczy za to przydlugawe milczenie. czas, czas, czas....uffff.

wtorek, 25 września 2012

letnie wspomnienia

Rozkurzawił się, rozszalał,
piaskiem o bruk chlasnął, trzasnął,
w szyby domów bębnął, chlasnął
i pyłem ulice zalał.
 
Rozkręcił się, rozpiekielnił,
jak bies czarny poszedł w tany,
jak szalony, jak pijany,
walił w ściany, pluł na ściany,
 
gwizdnął, pisnął, stuknął, wrzasnął,
rozhulał się, rozweselił...
Potem w norę wpadł zziajany
i przycupnął gdzieś, i zasnął...

Wiatr w zaułku
K.I.G.


Chociaż brzmi jesienno, tak na prawdę tak wygląda tutaj LATO
potrafi zjawic sie z nikad. z blekitnego nieba, z anielskiego spokoju. 
u nas (tzn w polskim u nas:)) zwany halnym, tu fenem (Föhn). 
Przynosi "sikawice" (a nierzadko grad), czasem tęcze, a z reguly - bóle głowy (jam co prawda nie migrenowiec- którym biada- , ale moja metopatyczna natura i tak odczuwa zawczas i dosadnie)

niedziela, 23 września 2012

no i skonczylo sie.


pogodne dni- dobro latoś dawkowane szczodrze,
traktowane lekce i bez pietyzmu,
niespodziewanie staly sie cenne.

po pracy zdazylam jeszcze wyskoczyc na rower
(juz za chwileczke juz za momencik nadejda zle wieczory,
deszczowe a co gorsza - ciemne... buuuu tzn. beeee)

no wlasnie. gadalam z owca (owca: beee, ja: beeee),
gdy z za rogu nadbiegl (nadjoggingowal) mezczyzna
(cholera, znajomy z pracy)  zwialam czerwona:))



lato pożegnało się pogodnie, głaszcząc wciąż bardzo zielona, wiosennie zielona 
trawę miękkim światłem zachodzącego słońca.


 widzicie ta mgielke w poprzek gor? 
o tej porze roku mgly witaja rano i zegnaja wieczor.
jakos tak tu jest

to tu powinien stać nasz domek,



  
i rdzawo oswietlajac juz osniezone (jupiii!!!) gory



***
i jeszcze  wspomnienie - z lilkowejdrogi
 (niech zyje slowackie radio devin!).

 lilka tam, lilka tu - a tu nagle- koniec lata. 
czyz moze byc bardziej na ta okazje sposobne wspomnienie 
niz plomienna gitara godnego nastepcy wielkiego Paco?


kto ma ochote posluchac usmiechajac sie przy tym
- usmiechem niedopowstrzymania -
do komentujacego:))-  niech sciaga (polecam, bo warto posluchac):


bo jakaz  muzyka jest bardziej letnia*
 bardziej niezbeda w jesienne, zle wieczory,
niz gorace, plomienne  flamenco?





* letnia od lata, nie od zimno-cieply! bardziej letniana, latowa, sloneczna!


Ps. a Nigel juz dotarl. Ha!

środa, 12 września 2012

lato!

Tak sie przejelam konczacym latem, ze zapomnialam, ze ono przeciez WCIAZ TRWA.
nawet pogoda- sie naprawila!
a ja z tej calej paniki puscilam juz jesienna piosenke, o letniej zapominajac!



Nigel.
kocham go. za jego usmiech go kocham:))
tu wszystko (wspol)gra. 
i muzyka i wykonawca i orkierstra. 



Kto w Krakowie przypadkiem - niech ma oczy i uszy szeroko otwarte. 
On tam sie czasem kreci:))





a lato jeszczeprzeciez trwa ...




               

sobota, 8 września 2012

środa, 5 września 2012

niesmiertelnym byc

czas, czas, czas. czas bezcenny, czas przeklety.
w klotliwym nastroju jestem i poklocic sie z Borgesem ochote mam.

i sie jescze pokloce.
:):):)

a na razie - wygrzebalam dosc przypadkiem ladny filmik. Marcus Fleminius Rufus przypomina Tomka Czeresniaka,  przez co filmik  tylko sympatyczniejszym jest  :)







piątek, 31 sierpnia 2012

a ja nie lubie lata


nie, nie lubie lata.
albo jest goraco, tak ze nic nie chce sie robic. albo jest burza z ulewa i nic nie da sie robic.
a tutaj- najczesciej jedno i drugie. jedno- po drugim.

lato oszukuje.
lato jest eee, to juz?

lato juz sie stalo, juz przeminelo, choc wcale nie daje po sobie tego poznac.
co mialo urosnac- juz uroslo. na nic sie juz nie czeka.
a kto jeszcze czeka ten sie przeliczyl, dal sie podejsc, oszukac.
lato mami uluda stalosci. dni sa krotsze - chociaz wciaz oszukanczo dlugie. 
nie daja poznac po sobie przemijania.


lato jest aroganckie, pewne siebie, bezrefleksyjne.
i zawsze konczy sie nagle, bez zapowiedzi*, bez ceremonialu 
wzbudzajac rozczarowanie, zal,  panike.
jak to, to juz?




*  zapowiedzi pojedyncze, subtelne, zgubione w rozbuhanym letnim halasie sa; 
gdzies dwa tygodnie temu, w srodku rozzazonych,  leniwych upalow dostrzeglam klucz dzikich gesi,  w tym momencie, w tym upalnym bezruchu byl on zupelnie nie na miejscu, byl on zlosliwoscia, chichotem.


I chociaz zielen wciaz bujnie zielona,  bujniejsza i zielensza, lapiaca oddech w chwili, 
gdy  spadl z niej ciezar 37 stopniowego zaru, to jednak  - po astrach, po ostach 





najpiekniejsza piosenka o jesieni, prawda?**



** ku mojemu zdumieniu  -  autor jest "na cenzurowanym"... to kto jeszcze? 
kiedys stanczykami byli Marcin Wolski, Jan Pietrzak, Andrzej Rosiewicz, 
dzis- jest Doda z Wojewodzkim;


***


Ps. jednak szkoda lata.... tak troche :) 



o, a lilka tez kiedys tak latala.
cudowne, cudowne, niezapomniane uczucie, 
ta chwila, gdy sie juz szczesliwie wyladuje na ziemi;) )
(przerwa cztery lata, trzebaby kurs powtarzac... to se ne wrati)


lato...







niedziela, 12 sierpnia 2012

W moim jestem zakochana na przepadle 
                                                   - Kaczka -


***
(czytać szeptem, czule)

szumi trzcina pod leszczyną
w trzcinie tej się leszcz przemieszcza
bo te leszcze tam się pieszczą
a nad nimi trzmiele brzęczą
i cietrzewie czemuś wrzeszczą
a leszczyna trzeszczy trzeszczy

w leszczym gąszczu przyczajony
wietrzyk czule tchnąc szeleści
na piaszczysty brzeg strząsając
mości liście rozmarzony
wszak przed zmierzchem przyszykować
łoże trza dla leszcza żony

                                                     Lilka 





niech mi ktos znajdzie drugi rownie wspanialy jezyk!

:):):)

sobota, 4 sierpnia 2012

Mihaela Ursuleasa

Muzyke czuje glowa, dusza, cialem, cala soba.  Czasem daje z siebie zbyt wiele. Taka tez jestem w zyciu. Jesli kogos kocham, albo z kims gram albo z kims jestem zaprzyjazniona to wtedy daje z siebie wszystko.


Aby byc dobrym muzykiem, wcale nie trzeby byc dzikim i szalonym, niestety, a moze na szeczescie tak jest w moim przypadku.

 ***
przed chwila o tym przeczytalam.
mloda, sliczna, utalentowana, niesamowicie utalentowana, tak pelna zycia osoba  umiera. tak po prostu. majac zaledwie 33 lata, piecioletnia coreczke i wspaniale zycie przed soba...

przeciez ona miala jeszcze tyle zagrac, nagrac, koncertowac...
tak byc nie moze. ktos sie tutaj pomylil. :(
 
***
Mihaela UrsuleasaWyjatkowa, bardzo wyjatkowa  pianistka
zywiolowo romska. czarowala pelna energii, pelna radosci zycia gra. 

niedawno kupilam ta plyte, nagrala ja wraz z argentynska przyjaciolka.
z przyjaciolka tworzyly najpiekniejszy (doslownie) duet instrumentalny swiata.
w listopadzie mial byc koncert w Monachium.
nie w takich okolicznosciach miala  powstac ta notka...
:(



***

w tej audycji,  pianstka opowiada o sobie, o swoim zyciu z muzyka.
przetlumaczylam ja dla nieniemieckojezycznych, gdyz warto posluchac, naprawde warto.
nawet jesli nie znasz jezyka, warto.
nawet jesli nie za bardzo lubisz "klasyke"-  warto.
tyle radosci zycia, smiechu, zartow, wdzieku nie spotyka sie codziennie.