sobota, 4 sierpnia 2012

Mihaela Ursuleasa

Muzyke czuje glowa, dusza, cialem, cala soba.  Czasem daje z siebie zbyt wiele. Taka tez jestem w zyciu. Jesli kogos kocham, albo z kims gram albo z kims jestem zaprzyjazniona to wtedy daje z siebie wszystko.


Aby byc dobrym muzykiem, wcale nie trzeby byc dzikim i szalonym, niestety, a moze na szeczescie tak jest w moim przypadku.

 ***
przed chwila o tym przeczytalam.
mloda, sliczna, utalentowana, niesamowicie utalentowana, tak pelna zycia osoba  umiera. tak po prostu. majac zaledwie 33 lata, piecioletnia coreczke i wspaniale zycie przed soba...

przeciez ona miala jeszcze tyle zagrac, nagrac, koncertowac...
tak byc nie moze. ktos sie tutaj pomylil. :(
 
***
Mihaela UrsuleasaWyjatkowa, bardzo wyjatkowa  pianistka
zywiolowo romska. czarowala pelna energii, pelna radosci zycia gra. 

niedawno kupilam ta plyte, nagrala ja wraz z argentynska przyjaciolka.
z przyjaciolka tworzyly najpiekniejszy (doslownie) duet instrumentalny swiata.
w listopadzie mial byc koncert w Monachium.
nie w takich okolicznosciach miala  powstac ta notka...
:(



***

w tej audycji,  pianstka opowiada o sobie, o swoim zyciu z muzyka.
przetlumaczylam ja dla nieniemieckojezycznych, gdyz warto posluchac, naprawde warto.
nawet jesli nie znasz jezyka, warto.
nawet jesli nie za bardzo lubisz "klasyke"-  warto.
tyle radosci zycia, smiechu, zartow, wdzieku nie spotyka sie codziennie.






Sol Gabetta: Halo, witam serdecznie w nowym wydaniu magazynu Klik- Klak. Tym razem pozdrawima z Istambulu, tego fantastycznego miasta nad Bosforem. Niestety, dzisiaj pogoda nie jest najpiekniejsza, ale Istambul to nie tylko jedno z najwiekszych miast swiata, ale rowniez jedno z najbardziej emocjonujacych miast, gdy chodzi o muzyke, mode lub sztuke wspolczesna. 
(...)
Niestety nie jestem tutaj na wakacjach, gdyz dzis wieczorem gram wraz z Orkiestra BBC pierwszy koncert wioloneczolewy Dimitrii Szostakowicza.
To wydanie Klik- Klak pragne jednak poswiecic przyjaciolce, z ktora czesto gram a ktora jest bardzo intrygujaca pianistka. Michaela Ursuleasa. Koncerty z nia, sa po prostu przezyciem.  Mihaela pochodzi z Rumunii, jej ojciec byl pianista jazzowym a jej matka – spiewaczka. Mihaela byla tzw cudownym dzieckiem.


Mihaela Ursuleasa: (2:08 :Mehr als ein man konnte ich mich vorstellen eine Hexe zu sein; heeee). Latwiej mi sobie wyobrazic, ze jestem czarownica, niz mezczyzna.
(w tym miejscu - nie moge sie nie usmiechnac; jakie bliskie mi to stwierdzenie...:))
To jak u Bartoka. Te tance Bartoka ktore nagralam na CD. One sie tak zaczynaja, one sie zaczynaja tak zlosliwie (gra).
3:00 pochodze z Rumunii, ze starej cyganskiej rodziny. Moj ojciec byl cyganem, gral muzyke ludowa. Druga polowe mojego zycia poswiecilam tutaj w Wiedniu muzyce klasycznej. Poznalam Mozarta, Beethovena, Szuberta i to mnie zafascynowalo (gra).
Mamy w domu, jeszcze dzisiaj, olbrzymia biblioteke z plytami z Dinu Lupatti, Radu Lupu, Horowitzem, ze wszystkim co wtedy mozna bylo dostac. Caly czas, wtedy, w domu sluchalam tej muzyki.   Kiedy moj ojciec gral, siadalam pod fortepianem, podobalo mi sie jak to pudlo rezonansowe brzmialo. Pod spodem robilam sobie taki namiot, tutaj na fortepianie przyklejalam sobie takie zaslony (pokazuje gdzie) i tam sie chowalam. Mialam ten dzwiek wokol siebie, czulam sie jak w jakims kokonie, byc moze to byly wspomnienia jeszcze z brzucha mamy (smiech).
I wtedy moj ojciec powiedzial - chodz tutaj, do fortepianu i zagraj cos. Na poczatku tylko improwizowalismy; tutaj jest niedzwiedz a tutaj mysz, ale potem bylo juz coraz powazniej. (gra)
5:20 Jak mialam okolo 6-7 lat moj tata pokazal mi taki olbrzymi globus i powiedzial - tak jak ty grasz, objedziesz kiedys caly ten globus, ale musisz pamietac, to jest odpowiedzialnosc. Oczywiscie w tym wieku nie rozumialam o jaka odpowiedzialnosc ojcu chodzi, myslam ze musze sie dobrze ubrac. Ale ojciec powiedzial -  zastanow sie dobrze, czy tego chcesz. 
(gra)

Trudno bylo mnie utrzymac za scena, zawsze chcialam od razu wychodzic. Bardzo milo wspominam ten czas. To jest inna forma dziecinstwa, byc moze nie jak kazde normalne dziecko, ale to jest jednak  niezwykla forma.

Sol Gabetta: Poznalysmy sie w czasie prob orkiestry kameralnej Bayerisches Rundfunks, z ktorym grala koncert Mozarta.

Mihaela Ursuleasa: Po raz pierwszy gdy go gralam mialam 9 lat a od tego czasu - wielokrotnie, to juz ponad 20 lat i czasem zastanawiam sie, co mozna w nim zagrac nowego, zwlaszcza ze to jest Mozart. Wazna jest precyzja, musi brzmiec swiezo, spontanicznie - ale nie kiczowato. Trzeba duzo wyczucia.  (gra)
Durga czesc jest niezwykla, gdyz tutaj orkiestra zaczyna z takim szlochem , to As  jest jak ciecie mozem, a potem wchodzi fortepian. To sie ciagnie przez dlugi czas. Ciagnie sie przez mol i dur, mol i dur jak dwa glosy, jak kobieta ktora cierpi i placze i mezczyzna ktory ja o cos prosi, albo moze ona jego prosi. A potem trzeba zaczac czesc trzecia, po takim bolu, ja czuje sie jakbym byla zmrozona. A tu trzeba nagle (gra) . To jest wlasnie Mozart, zapominamy o bolu, ma byc wesolo. 
 (gra)

Ja muzyke czuje glowa, dusza, cialem, cala soba.  Czasem daje z siebie zbyt wiele. 
I taka tez jestem w zyciu. Jesli kogos kocham, albo z kims gram albo z kims jestem zaprzyjazniona to wtedy daje z siebie wszystko.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz