niedziela, 6 stycznia 2013

Na ten Nowy Rok!

hej, minęły ci, jak z bata strzelił te Swięta i nagle, zupelnie niespodziewanie mamy rok zupełnie  nowiutki, ciepły jescze, różowiutki. Wszystko oczywiście bedzie lepiej i inaczej no i wogóle. Bedziem coraz mlodsi i piekniejsi, no...w kazdym razie mądrzejsi.

W barbarzynskim kraju, w ktorym mieszkam Swiąta kończą się dziś.
Dziś znikają spod okien i z kominow brzuchate krasnalo-mikołaje, gasną lampki,  wyrzucane zostaja smetne szkielety jodelek.
Temu wyjątkowo aspołecznemu zachowaniu mówimy stanowcze nie. *
Swieta trwają własnie w najlepsze, i tak ma byc przez kolejnych 26 dni.

Ponieważ kołowrotek czasowy zakręcić już nie raz zdazyl, donoszę tylko, ze  w tym wszystkim - zdazylismi juz wrócić z krainy hejze hejze hoc hoc




do krainy piekielnego węża**



Do krainy Dzieciątko sie narodziło hej nam hej wybrałam sie z wiaderkiem pierniczkowych gwiazdek, serduszek reniferow i choinek  które to pierniczkowatosci spotkał zaszczyt (a cel wiaderkowych zapasow byl raczej konsumpcyjny),  uświetniania choinki (wlasnoogrodkowa, siegala pod sufit, a może jeszcze dalej :)). Choinka oczywiście- wspaniała, pstrokato, bogato ze zlotymi papierkami, czokoladkami (piernikami!) slowem, wszystko co sie wygrzebac dalo swoje miejscsne utulonie wsrod galazek swierka odnalazlo.

Pod galazkami choinki znalazlam prezenty, a pod postem poprzednim-
wspaniale życzenia:)

Spoznienie, ale szczerze, dziekuje!

Arkr za życzenia, piekne rymowane
przyjm podziękowanie, niech Ci bedzie dane
szczescie w Nowym Roku
na kazdziutkim kroku,
hej koleda, koleda!

Wszystkim Wam tu zycze, z serca calego
bez konca radosci, wszego najlepszego
tego niezwyklego
Roku Trzynastego
hej koleda, koleda!

....
no i coby Wam  gazdzina, przy piecu nie schudla!





*
w drodze wyjatku - mikolajom mozna darowac, wisza biedaki juz od miesiaca.

**
ta kantate Bach (lub jego chlebodawca) przewidział na drugi dzień Swiat Bożego Narodzenia.
"Höllische Schlange wird dir nicht bange" (piekielny  wężu, czy ci nie strach?), co brzmi po niemiecku co najmniej tak zabawnie jak po polsku, a gdy wezmie sie pod uwage, ze "bange"- to strach w dosc bardzo potocznym znaczeniu, takie trzesienie portkami, to oczywiste, ze (nawet) kazdy Niemiec usmiecha sie mimo woli. Wiec dlaczegożby i Bach nie mialby sie usmiac, twarzac ta  wyjatkowo piekielna kolede :) .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz