piątek, 6 kwietnia 2012

Wielki Piatek u sw. Tomasza


20 marca tego roku chor sw. Tomasza w Lipsku obchodzil swoje 800 - urodziny.
Thomanerchor powstal - jak mozna szybko policzyc w 1212 roku.

Tak, to tutaj od 1723 przez 27 lat,  do swojej smierci byl kantorem Jan Sebastian Bach.
Tu powstaly obie zachowane Pasje.
Mury tego kosciola byly swiadkiem prawykonan najwiekszych dziel w histroii Muzyki.


 





Tego  fragmentu juz  sluchaliscie  Srode Popielcowa. 
Teraz - w wykonaniu Jubilata. 






ps. Ten chor nagral -  wg mnie najpiekniejsza Msze h- moll.
(a kilka wykonan - w tym wszystkie "obowiazkowe" :) tej mszy w swoim zbiorku mam).
I pomyslec -  w czasach kwitnacego DDR.
Do tego - cena tego albumu- 28 euro za 10 plyt - jest bardzo przystepna.
Ale o Wielkiej Mszy jeszcze bedzie i obszernie i nieraz :) 


***

W ten Wielkopiatkowy wieczor zycze wszystkim radosnych,  spokojnych i wiosennych Swiat.
sobie tez zycze swiat- takie jakie wlasnie sa :) czyli zimno deszczowych.
az zal, ze jestem w Polsce :)


***
.

sobota, 31 marca 2012

DDD (donosy & dla doroslych)

do doniesienia - same wspaniale rzeczy.
wczoraj + dzisiaj  =  zimno +  leje.

reszta - na bergfexie :)
jupii, juz kwiecien, a wciaz da sie przezyc bez lodowcow!!!!

***

dzis - ogrodkowo wg ponizszego planu
  1. lilkowy - walczy z zielem
  2. lilka - ratuje rododendrony (RR).   szczegolowy plan LRR obejmuje:  
                              a.  przyciecie (wykonano)
                              b.  namoczenie (deszczyk)
                              c.  podtuczenie.

w efekcie w ogrodzie lilkow -  roznosi sie niepowtarzalna harmonia zapachow:
  • zapach czosnku  (punkt1) 
                     polaczony z zapachem
  • rododendrowego guano (punkt 2c).

***
na deser: rozmowy z alkowy cd.

(uwaga, uwaga: policz dokladnie swoje lata, jesli nie ma ich 18 - nie klikaj na "czytaj wiecej" ;) ) 

czwartek, 29 marca 2012

cuda z lilkowego ogroda (czesc ktoras tam)

 Fotoce ogrodek szybko - on  zmienia sie jeszcze szybciej.



Oryginalne lilkowe forsycje 
definitywnie konczace
czytoabynapewnowiosna- dyskusje.



           a tegoto jeszcze nie widzeliscie.










pierwiosnki.
lubieje


cuda wianki, cuda wianki
rozszalaly sie sasanki
wiem ze juz bylo, ale patrzcie
jak tosie  bardzo  pozmienialo!





 
aktualizacja :)
(lilkowy nie jest zachwycony 
efektem niespodzianki. lilka jest;
tylko oczy zmruzyc trzeba :) )

środa, 28 marca 2012

babskie marudzenie za milion dolarow (cd)


onegdaj lilkowy podziwiajac kobiece kraglosci swej lepszej polowki - stwierdzil:
ty jestes jednak ...
(tu nastapil ostrzegawczy  pomruk lilki)
...piekna!

madry lilkowy.



lilkowy o piekno dba.
urocze to sniadanko bawarskie;:) 
z wstretnego marcepanu :))



no ale wracajac do sedna.
dzis przejechalam prawie 20 km na rowerze,
przebieglam (tak przebieglam)  sie okolo 10 razy (a moze wiecej) na trzecie pietro.
tak wyglada moje codziennie, nie jakis wyjatek.

przyznaje sie. spowiadam sie.  obzarlam sie.
sniadanie - pol tosta z plasterkiem zoltego sera. trzy daktyle (do kawy zamiast cukru).
obiad jedna bulka z mozarella.  grzech wielki - jedno ciastko.
wczesna kolacja (18.00): oberzyna z wolowinka z odrobinka ryzu.
4  x grzech pomniejszy w postaci jablek (mialy byc marchewki). szklanka maslanki.
tak. dzis na prawde sie objadlam. na takie szalenstwa nie pozwalam sobie na co dzien.  
(jesli bulka- to nie obiad;  ciasteczko- to juz szalenstwo daleko pozanormowe).
jesli jablka liczyc za 200 kcal za sztuke - to fakt wyjdzie dobrze ponad 2000 kcal.


***
to wszystko zaczyna byc
PODEJRZANE!

czy ktos madry  moze to policzyc?
energia kinetyczna +
energia potencjalna +
energia cieplna potrzebna na podgrzanie do 36 stopni. 

wszystko to  x 60 kg* ?

bo cos mi sie wydaje ze bilans jest ujemny.
o calym inkszym metabolizmie (przeciez produkuja misie jakies komorki, hormony - chyba)
- nawet nie wspominam.
wszystko wskazuje na to - ze - 

jestem perpetuum mobile.
(do tego co najwyzej trzeciego stopnia)

wniosek:  

nalezy mi sie milion dolarow!


 dolary ktore naleza sie lilce

:) :) :) 


co sadzicie?

mi-sie ten pomysl podoba.


*ok, ok moje BMI wciaz znajduje sie w dolnych strefach stanow normalnych, ale co ja mam zrobic z kolekcja jeansow, ktore wciskaja sie do poluda? o moich cierpieniach duchowych (ja kocham jesc!) nawet nie wspominam - a  + 7kg/rok- zaczyna zmuszac do dzialania. 
aha, jako dziecie przypominalam nieco tylko lepiej odpasiony szkielecik.
komorek tluszczowych naprodukowac okazji nie mialam.

poniedziałek, 26 marca 2012

ciezkie czasy...

nie wiem jak Wy zniesliscie zmiane czasu,
ja strasznie.
bylam nieprzytomna, jestem nieprzytomna.
zaraz padam nieprzytomna

barbarzynskie zwyczaje.

***

tak. pojechalam na rowerze. naprawde.
czyli zwleklam sie prawie 90 minut wczesniej (!).

rano zimno z przymrozkiem bylo
(ojojoj, czy aby nie za wczesnie pociachalam te moje rododendrony?).
gdybym sie tu tak nienachwalila- znalazlabym dziesiectysiecy powodow
by jeszcze-jeszcze- dzis posluchac radia bawarskiego :)


a lilkowa
droga
wyglada
tak
                                                                                                                                                                             
                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                  d.....
                                                                                                                                                                      o
                                                                                                                                                                   p
                                                                                                                                                                e
                                                                                                                                                             r 
                                                                                                                                                          o
                                                                                                                                                        g
                                                                                                                                                     d
                                                                                                                                                  o
                                                                                                                                                p
                                                                                                                                             e
                                                                                                                                           r
                                                                                                                                        o
                                                                                                                                     g
                                                                                                                                  d
                                                                                                                               o
                                                                                                                            p  
                                                                                                    - prosto-
                                                                                            e
                          -prosto-                                               r
                    e                       z                                      o
                 r                            g                                 g
             o                                  o                           d 
           g                                       r                      o
        d                                            y                 p
     o                                                     prosto
   p




tak  to sobie mozna zwizualizowac
na wszelki wypadek wizualizuje sobie droge powrotna  :)


***

sloneczko- bylo.  i - jasno bylo!
(plus nowego czasu, ale po diabla go wogole  bylo psuc, zeby teraz naprawiac?)
z gorki gorki jak marzenie. 

popodgladalam sobie - co tam u innych w ogrodkach :)

donosze- ze z wiosna - wciaz kiepskawo.
to raczej jednak na zwykle przedwiosnie wyglada
a w lasku (bo miedzy podgore a zgory jest lasek; ten lasek) -
to pozimie w pelni.

to tylko lilkowy ogrod - tak sie rozszalal :) 



a na otarcie zimowych lez
wspomnienia z radia bawarskiego:






(teraz zacznie sie seria - z lilkowej polki, hehe ;)))


niedziela, 25 marca 2012

wiosna rulez

lilka zostala pokonana.

wczoraj bylo tak cudownie. chlodno, tu burza - tam SNIEG.
nawet gory swiezoosniezone widac bylo.


a lilka?
lilka poszla do ogrodka (!) nie w gory (!!!).
rozumiecie to? (bo ja nie).

w ogrodku lilka ciela i ciela i ciela.
poprzycianalam hortensje. poprzycinalam  rododendrony.
kolejny etap - ratowanie rododendronow.
duzo ich (policzylam, dziewiec + jakies malenstwa; najwiekszy sie rozmozyl :)))
i duze, ale nie dosc ze niedozywione, to jeszcze zaatakowane przez COS.
latajace cos, co wyzera paczki kwiatow od srodka.
porozwieszalismy na krzaczkach takie wielkie zolte lepkie plachty.
lilkowy usmial sie serdecznie gdy wracajac cichcem wczesniej z pracy przylapal lilke na naganianiu COSIA  na te plachty :). rododendrony - sa tak scherlaczale, ze nalezy im sie serdeczne przyciecie. zostawilam im jednak galazek pare, bom ciekawa - co wyniklo z zeszloroczngo polowania na COSIE :)

pomaltretowalam przy okazji troche kwiatkow (i Ziela).
lilkowy - tak sie przerazil cietym zacieciem lilki,
za nawet na zmaltretowane krokusy uwagi nie zwrocil :)



aha - fuksje zakwitly. 
lilkowe - tak troche leniwie (bo wschodnie)
sasiedzkie poludniowe -serdecznie.


 sasiedzki dowod na to,  ze to co nieodwolalne - 
juz sie stalo.


stara znajoma sasanka - wczoraj burzowa, 
dzis - w blekicie.


 ***

i jeszcze wspomneinie -  ten ostatni piatek
 radio bawarskie w drodze do dom  mnie na pozegnanie
pozabawialo, oj pozabawialo. 
Tak mnie zabawialo: 



dokrasilo jeszcze Oscarem Petersonem juz tutaj byl, ale bedzie jeszcze (nie)raz



A od poniedzialku -  koniec. No chyba zeby padalo.... 
(zerklam na pogode, nie bedzie padalo).
Eh, nie ma to jak sluchac muzyki w samochodzie, w ducha spokoju . Nie jest to sluchania dla audiofila - ale by cos podsluchac - w sam raz. a ze to radiowy czas na polecanki plytowe- to i muzyka taka wlasnie, ze nic tylko szybko zamawiac :) )  Tak, tak. garcia-fons juz w drodze :) 
W domu jak juz sie chwilke czasu znajdzie - by usiasc przed juz nieco bardziej audiofilskim (bez zadnego przesadyzmu) sprzetem- to wyciaga sie jakiegos ceda.

eh, lezke (kolejna juz, wiem)  upuscilam nad bezwzglednie odchodzaca zima  ;) ;)

(ale... zawsze jakas burza z piorunami albo listopadowy lipiec zdarzyc sie jeszcze moze, nie?)

sobota, 24 marca 2012

donosy wiosenno (jednak:)) ogrodkowe

Forsycje wciaz niezdecydowane, ale:
  1. dzis byla pierwsza prawdziwa burza! (jeden grzmot, ale zawsze)
  2. zonkil dumnie stwierdzil, ze to on decyduje co i jak.

poddalam sie.
 niniejszym
 oglaszam oficjalnie:


wiosna!!!


***

no cuda - cuda sie wyprawiaja. 
nawet zakochana w zimie lilka nie potrafi przejsc obojetenie:)







 pierwiosnki juz byly co prawda,
ale sa takie
roz-czu-la-jace













krokusy sa zadziorne
i beda zazdrosne o pierwiosnki
jesli ich nie wrzuce :)










 sasanki za to skromne
wcale nie jest łatwo zerknąć sasance pod sukienkę :)



(jak widać - prawdę gadałam, przebiśniegi przekwitły zupełnie.)

***

a teraz wspomniane  -strasznerzeczyogrodkowe
proszę spojrzeć  na to zdjęcie. prosto z lilkowego ogródka.
czy sadzicie ze to jakaś tajemna plantacja niewiadomoczego?



:)




po przybyciu do ogrodu lilkowych nastąpiło Wielkie Odchwaszczanie,
po nim zaś nastała faza Walki z Zielem.
lilkowy walczył zaparcie,  a ze zieleto to czosnek niedzwiedzi* - walczący lilkowy pachniał uroczo.
na zdjęciu można podziwiać długofalowe efekty walki (fragmentarycznie;)).

toto rosnie baaardzo szybko. jeszcze kilka dni temu -tegoto nie było.


*mogłoby się nadać na sałatkę, tylko ze na Bawarię spadła czarnobylska chmura cezowa (cezu bylo tyle co na ukrainie) - dlatego - póki  nie przespaceruje się po ogródku z licznikiem Geigera - wszystkie ziółka mam tylko w donicach.


piątek, 23 marca 2012

pogadanka ekologiczna (tylko dla doroslych)

z serii  (bez gwarancji cd) : 
rozmowy spod alkowy  (w rolach lilka i lilkowy)


(uwaga: jesli nie masz 18 - lat - nie klikaj na "czytaj wiecej" ;) )

czwartek, 22 marca 2012

wiosna czy nie wiosna?


oglaszamy juz ta wiosne, czy jeszcze czekamy?
argumenty za- sa - trzeba przyznac - mocne.
22 marzec (buu, tu nawet marzanny nie uswiadczy),
slonce sloneczne, niebo blekitne.
oblodzonych - sciezek - nie uswiadczy (szukalam dokladnie).

wszystkie oznaki na niebie i na ziemi wskazuja na to, ze to juz.
(od dawna juz moja droga, od dawna-dawna)
juz czas...no niestety, nie ma co sie oszukiwac, nie ma co kombinowac.
eh, przyjdzie wstawac o cale 15 minut wczesniej!!! *
a jeszcze te godziny poprzestawiaja. straszne.
  
wracajac do argumentow.
bardzo mocny argument zawiosenny:  przebisniegy przekwitly.
rownie mocny argumetn przeciw  -  forsycje jeszcze nie zakwitly.

tak czy tak-  mamy dylemat.
taki to czas- miedzy przedwiosniem a wiosna.
zupelnie nieokreslony. ;)


a w ogrodku, w ogrodku - ha! dzieja sie straszne (na prawde straszne) - rzeczy.
nie,  nie chodzi o to, ze lilkowy podskakuje w rozpaczy
przy kazdym moim kroku na naszym trawniczku
 - uwazaj! tu moga rosnac kwiatki!
dobre. kwiatki - to rosna u nas wszedzie i jak im sie zywnie podoba.
nie nie o to. ale o tych strasznych rzeczach- skrobne w weekend, z foto-doku.


* skonczy sie "radio bawarskie nadalo".
a wlasnie. radio bawarskie nadawalo mi dzis - z pracy do domu calkiem sympatycznie Händla

ale ja co innego podrzuce.
dla mnie brzmi bardziej wiosennie :)


(a tego skrzypka trzeba wyguglowac. koniecznie)

wtorek, 20 marca 2012

z fürth do krakowa


wpadam tylko na chwile, chwileczke, bo czas napreza sie bardzo niebezpiecznie
wygrzebuje  zapodziana  notka  na pozniej,
na to pozniej, ktore juz dawno minelo :)


  9.marca  o 7:30   radio bawarskie z tej oto okzaji taka muzyka w drodze do pracy mnie raczylo 
(moze nie dokladnie to, ale prawdziwy klezmer mozy byc tylko z krakowa, nie prawdaz?)