czwartek, 6 grudnia 2012

Muzycznie na sw. Mikolaja



kolejny dzien i kolejna Wielka Smierc
(w tym wieku to mozna,  zwlaszcza po TAKIM zyciu).

Zmarl Dave Brubeck (numer 9 na liscie dwojki).
Syn kalifornijskiego farmera. Mial byc weterynarzem, zostal legenda jazzowego fortepianu. 
Oczywiscie, korzystam z pretekstu - by podrzucic muzyczne co-nie-co.
Ten standard jazzowy -  chyba kazdy zna.



a to jest takie ladne. 




***


przed chwila skonczyl sie koncert w dwojce, a raczej w Katowicach.
Joshua Bell jest znany z dźwięcznego nazwiska, najczęściej kradzionego  Stradivariusa oraz koncertu na stacji metra (7:50 rano! toż to godzina niedopitej kawy i paniki, o przejmującym styczniowo - porannym chłodzie nawet nie wspominam -  nie grajków! co innego  17:50).





Zachwycił mnie Prokofiew. Ale jak to zwykle na koncertach bywa - najbardziej urocze sa bisy.
A na bis były : Melodie cygańskie,




oraz Nokturn Chopina w aranżacji na skrzypce (nawet udało sie znaleźć takowa na jutubce)





no i zupełnie przypadkiem- zrobił sie bardzo muzyczny wieczór :):):)

2 komentarze:

  1. Kochana Lilko, zapraszam Cię do zabawy polegającej na odpowiadaniu na trudne pytania :)
    Bardzo mi się u Ciebie podoba, choć komentarzy chyba jeszcze ode mnie było :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gdybyś miała chociaż chwilkę
    to zapraszam na indyki
    mam nadzieję, że w komentach
    się pojawią limeryki

    http://limerykiiindyki.blox.pl/2012/12/wielkie-rymowanie.html

    OdpowiedzUsuń