Złota, a w tym roku wyjatkowo piekna jesien.
wybralam sie w siec na poszukiwanie wiersza o jesieni. najbardziej spodobal sie.
(bo Leszka Dlugosza juz wspomnialam)
Ale nie znalazlam tego co szukalam. postanowilam wiec napisac sobie sama. :)
***
wiec jesień - zlota, krucha, owocowa,
za drzwiami smutek zostawia na chwile
mgłą otulona głowę sennie chowa
w miękka wtulając się liści pierzynę
cicho zgubionych, przyprószonych złotem.
co dnia, co chwilę, po trochę odsłania.
z cichym uśmiechem, wstydliwa tęsknotą
chwilę, te, tamtą, po tej drugiej stronie.
-------------------------------
lecz dzis jest jeszcze slonce,
jeszcze niebo
jeszcze, jeszcze
jeż z zawadiacką pewnością
wychodzi do mnie w jesiennym szeleście*
i chwytam nitke dnia tak cienka jak babie lato
trzymam w palcach nim rozplynie sie w wieczornej mgle,
i sama nie wiem, czy ona była ,
czy jej słoneczność sie tylko przyśniła,
w ten senny jesienny wieczór
* dnia jednego w kupie ogrodowych liści lilkowy trafił na jeżą rodzinkę :)
***
troche sentymentalne, ale niech i bedzie. tak mi troche wlasnie jest.
jesienno - melancholijnie.
ale komu nie :)))
***
Niestety czasu stalo tylko na kilka chwil spaceru, ot taka jesien, ogladana przez szybke :)
A za oknem - ta kolorowa jesien odchodzi juz. Pojawila sie ta szara, mglista, bezlistna.
Ta melancholijna jesień. Z nocą od godziny 16.00
no to na wszelki wypadek zaczynam sie juz cieszyc zima.
(tam juz jest ponad metr sniegu....:)))))
a to jesien wlasnie
brzozka po...
| a z okna znow widac gory. |


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz