środa, 21 listopada 2012

eh. co to byla za jesien


Złota, a w tym roku wyjatkowo piekna jesien.

wybralam sie w siec na poszukiwanie wiersza o jesieni. najbardziej spodobal sie.
(bo Leszka Dlugosza juz wspomnialam)
Ale nie znalazlam tego co szukalam. postanowilam wiec napisac sobie sama.  :)



***

wiec  jesień - zlota,  krucha, owocowa,
za drzwiami smutek zostawia na chwile
mgłą otulona głowę sennie chowa
w miękka wtulając się liści pierzynę

cicho zgubionych, przyprószonych złotem.
co dnia, co chwilę, po trochę odsłania.
z cichym uśmiechem,  wstydliwa tęsknotą
chwilę, te, tamtą, po tej drugiej stronie.

-------------------------------

lecz dzis jest jeszcze slonce,
jeszcze  niebo
jeszcze, jeszcze
jeż z zawadiacką pewnością
wychodzi do mnie w jesiennym szeleście*


i chwytam nitke dnia tak cienka jak babie lato
trzymam w palcach nim  rozplynie sie w wieczornej mgle,

i sama nie wiem, czy  ona była ,
czy jej słoneczność sie tylko przyśniła,
w ten senny jesienny wieczór





* dnia jednego w kupie ogrodowych liści lilkowy trafił na jeżą rodzinkę :)


***

troche sentymentalne, ale niech i bedzie. tak mi troche wlasnie jest.
jesienno - melancholijnie.
ale komu nie :)))

***


Niestety czasu stalo tylko na kilka chwil spaceru, ot taka jesien, ogladana przez szybke :)
A za oknem - ta kolorowa jesien odchodzi juz. Pojawila sie ta szara, mglista, bezlistna.
Ta melancholijna jesień. Z nocą od godziny 16.00

no to na wszelki wypadek zaczynam sie juz cieszyc zima.
(tam   juz jest ponad metr sniegu....:)))))







a to jesien wlasnie




brzozka po...
  a z okna znow widac gory.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz