wtorek, 23 grudnia 2014

Miłość nadchodzi






Odgrodzeni od świata szczelna otulina, odebieralismy przytlumieni na wpół tylko realne informacje,  nadawane z gdzies bardzo bardzo daleka, z  innego wymiaru chyba. 
Lato się skończyło! (a ono sie kiedyś zaczęło?)
Nie da sie ukryć, ze stan ten wprowadził pewien nieokreślony niepokój w pożycie międzysąsiedzkie; dalej jak na 3 metry za plot nie zerkniesz.


Otóż dnia jednego, zapewne w wyniku trzepotu zbłąkanego motyla, nastąpiła Wielka Zmiana, a przed zdumionymi oczami lilki  nawykłymi już (od tygodni? miesięcy? wieczności?)  do takiego widoku:




ukazał sie widok taki




Uff,  wszystko jest jednak na swoim miejscu, Więc to nie  trąba powietrzna czy jakaś  inna szczelina naszych poczciwych trzech wymiarów wypluła nas gdzieś w dziwnej krainie wiecznych mgieł i mżawek (znacie taka? :))

Ten nowy stan nie trwal przesadnie długo,ale jednak na tyle,  by zaskoczona  Lilka zaczęła dostrzegać za sąsiedzkim plotami, spływające zewsząd w kaskadach świetliste girlandy, płonące gwiazdy. I jelonki




Wielkie Zdziwienie, które  kazało  zatrzymać sie na chwile i zerknac w kalendarz, szybko ustąpiło miejsca Wielkiej Panice (rachunki! porządki! prezenty! ratunku!)

Ale. Największa panika nie była w stanie przytłumić tego jedynego adrenalinowego dreszczu Wielkiej Ciekawości. Są czy nie ma?
..............................

Otóż. 

NIE MA

Szanowni Panstwo informuje wszem i wobec.

Nie ma.

Pierwsze niezrozumienie pojawiło się już rok temu (bo rok wczesniej wszyskto jeszcze bylo w jak najlepszym porzadku). Nie żeby jakoś od razu. Zdecydowanie prym dzierży w takich sytuacjach wrodzona gapowatość Lilki, ale w pewnym momencie musiałam zmierzyć sie z dziwnym  uczuciem. Uczuciem braku.
Trwało chwil kilka i kilka spacerów, nim udało mi sie to uczucie zdefiniować.
Az w końcu zrozumiałam. Tak. NIE MA MIKOŁAJÓW.
Na oknach, na ścianach, uwieszonych do parapetów, balkonów, gzymsów, lin i dziewiczych warkoczy.  Wpadających do kominów i wyłażących z tychże. Wieloletnich towarzyszy grudniowych spacerów (patrz - tutaj - o a tam dwa - o i jeszcze tutaj- a jak ten sie trzyma?)

Wlepiłam zdziwione oczy jelonka z lampek w Lilkowego.
WTF?
Otoz.
Mikolajow nie ma bo (tu prosze o uwage)
BARACK  PODSŁUCHIWAŁ ANGELĘ* 

samotny, zadumany mikołaj 
vel rebeliant**

*...a ja myślałam, ze mikołaje wiszą na cześć Piaskowego Dziadka. 
**  ale za to skryty za żywopłotem :) 

----------------------------------------------------------------------------------------


Miłość nadchodzi delikatnym krokiem! 
Życzę wszystkim Radosnych Swiat Bożego Narodzenia 




Die Liebe zieht mit sanften Schritten 
Sein Treugeliebtes allgemach.
Gleichwie es eine Braut entzücket,
Wenn sie den Bräutigam erblicket,
So folgt ein Herz auch Jesu nach.

2 komentarze:

  1. Radosnych Świąt!
    Niech Światłość Świata z betlejemskiej szopki
    roztapia to, co w nas zamarzłe i ożywia to co zdaje się obumarłe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z najserdeczniejsazą wzajemnością!

      Usuń